W trasie

Równo przystrzyżony asfalt

ucieka spod kół.

 

Ciemności wędrują poboczem

zwartym tłumem.

 

Ból w plecach krzywym patykiem

grzebie w głąb kości.

 

Zniecierpliwione zmęczenie

ziewa z wstecznego lusterka.

 

Na siedzeniu pasażera

plama po czarnej kawie

jedzie ze mną na gapę.

 

Wzrok skręca razem z drogą

i wpada w poślizg

pod neonem:

MOTEL TO TU

 

Niby nic,

a ja oddycham z ulgą.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Grisza dzisiaj o 7:16

    https://www.youtube.com/watch?v=dBN86y30Ufc

  • Barmaria 9 godz. temu

    niewiele do szczęścia potrzeba

  • Domi123 7 godz. temu

    Dobry klimat, poczułam to zmęczenie podróżą i tę ulgę na koniec

  • Grafomanka 2 godz. temu

    Nie czuję tego wiesza, może to ''wina'' wyliczanki... asfalt ucieka spod kół, ciemności wędrują poboczem, itd. itp. jakby zastosowany był tutaj plan wydarzeń do rozwinięcia opowiadania.

    Jakoś tak to widzę...

  • Grisza godzinę temu

    A masz prawko?

  • Grafomanka godzinę temu

    Grisza, do pisania poezji? xD

  • Grisza

    Nie, Grafka... Żeby przyciemnić podświetlenie zegarów i zanurzyć się w mroku...
    I jeszcze muzyka... Żeby TO poczuć...

  • Grafomanka

    Grisza, mnie chodziło o oderwane zdania, o brak płynności pomiędzy wersami, o wyliczankę... po prostu

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania