w ulewę
spod nóg
w nagłą ulewę
w noc
mały szary kształt przemoknięty
susami albo suskami
z bryły gliny na bryłkę
do rowu w trawę trawkę
myk myk i jeszcze dalej
może wróbel
może nietoperz
pomyślałam - w ulewę
to co fruwa lata
namoknięte spada na ziemię
a przecież
to co w słońcu się czołga i skacze
skacze czołga się i w ulewę
może mysz
Komentarze (56)
Trochę widzę zainspirowałem.
Może zając?
Zając też może być.
też ładnie, zgrabnie poukładane
deszcz, jeden z najlepszych tematów w poezji :)
Davide Ludovici, może i Ty masz swój wiersz lub prozę z deszczem? Może zamieścisz na portalu?
jest rzeczywiście taki jeden, jeden z pierwszych, sprzed 13 lat :)
***
w pokoju pada deszcz
nie moczy ubrania
jest suchy jak jesienią ogrzany liść
ciepłem przytula
noc tęczą wyprasza
odwiedza mnie, stary mój przyjaciel
to jego kroki uspokoiły mnie
razem z miesiącem na niebie
płyniemy...w nieograniczoność
Ładny. Nieograniczoność jest dobrym, bardzo "wodnym", dopełnieniem słowa "deszcz".
Trzy Cztery :))
Ciekawe czy powinnam przemyśleć moje marzenia o lataniu. Byle deszcz strącić może na glebę. To już może lepiej stabilnie stać od początku. Bez wzlotów, ale constans.
Czy zajączek (wolę by był to zajączek a nie wróbel czy nietoperz) marzy o lataniu? Pewnie nie. Gdybym była zajączkiem pewnie marzyłabym o jeszcze dłuższych susach, jeszcze szybszych skokach.
Lubię zajączki. Potrafią być niewidzialne, ale nie dla mnie :)). Widzisz na zdjęciu jakiegoś zajączka? :))
https://zapodaj.net/87de1a8f92b61.jpg.html
Tjeri
Znalazłam sierściuszka = po samym środku obrazka?
... do szuflady
Brawo :)). Były jeszcze trzy. Przeurocze maleństwa :).
Tjeri... zaraz nałożę bryle i dam znać czy udało mi się znaleźć ?
Tjeri, no niestety... nie znalazłam maluszków, ale na pewno wrócę tu jeszcze za dnia i dam znać czy udało mi się?
... do szuflady łoj tom Cię wkopała i urządziła... Na tym zdjęciu jest jeden, ale "jeszcze trzy" były tak ogólnie... ?
Tjeri, widzę. Ale ma zmierzwioną sierść. Chyba zmókł przed chwilą:))
Tjeri hahaha, toś mnie w chabetę zrobiła... Ty niedobra Ty. Jeszcze trochę to bym zaczęła w tych kamyczkach grzebać, bo może w nich ukryły się psiajuchy ?????
Trzy Cztery :)) parę dni przed Wielkanocą odkryłam takie cuda w ogródku sąsiada. Jako że zające są terytorialne i trzymają się miejsca, w którym przyszły na świat, nieraz wieczorem widzę jak pomykają za domem :)).
Tjeri, dawno nie widziałam zająca 'na żywo". Tylko ślady na śniegu (prawie rok temu). Jak się patrzy na żywego, w susach, to zawsze jest to dobry, optymistyczny widok. Jest w tym widoku energia.
Trzy Cztery u mnie zajęcy sporo, do tego sarny, piejące rano bażanty, zeszłej jesieni przywędrowały niewystępujące w najbliższej okolicy jelenie (miałam rykowisko naokoło domu). Jak się tu wprowadziłam, było sporo szakali, łaziły w biały dzień po osiedlu, zupełnie nie bojąc się ludzi. Od roku żadnego nie zauważyłam, ponoć odstrzelili. W ogródku mieszka ropucha, a niedawno wprowadziła się modliszka. Nie ma wróbli, za to są pliszki i ogromna ilość kopciuszków.
Dla mnie takie obserwacje to z jednej strony wielka radocha (bo uwielbiam), ale z drugiej, wiem, że jestem intruzem, który zajął teren jeszcze niedawno bez ludzi. Domów przybywa, zwierzęta powoli się wycofują. Smutne.
Trzy Cztery?
Urocza ta Twoja ulewa/ cudne pióro... tyle w tym słonecznego ciepła - pomimo nocy.
Pozdrówka
Dziękuję za pogodny komentarz... do szuflady. Schowam go do szuflady w mojej głowie ?
Nocne życie, gdy się śpi pod lasem, to się słyszy, jak las pięknie szumi i to głośno.
Ładnie uchwyciłaś moment z życia stworzeń ?
O czym szumi las? Napisz, Szpilko! ?
Trzy Cztery
O! Ciekawa myśl, może spróbuję ?
Czyżbyś promowała autorko postawę średniactwa? :)
Czasem czołgać się, lekko podskoczyć i będzie dobrze?
Wtedy przypasujemy się do każdej pogody życia.
Bo ci latający to mają (nomen omen) przechlapane. Pomykać muszą w czasie ulew pomiędzy kroplami, po glebie, trawce itp.
Być może rację miał Goethe, że duchowi ludzkiemu bardziej potrzeba ołowiu, niż skrzydeł.
A poezja przednia. Masz taki styl, że budzą się we mnie po lekturze zapomniane (i kompletnie niepotrzebne dzisiaj) uczucia.
Trochę rozczulenia, trochę beztroskiego śmiechu, trochę krótkiego smutku.
Nazwałbym je uczuciami dorosłego dziecka.
pansowa, co za miła recenzja. Aż chciałoby się znowu coś napisać, a tu nic. Na razie tylko czekam na wiersz. Ale czekam spokojnie.
U nas są takie mini króliki, które kiedy mają młode to tak właśnie tak to wygląda :)
Niestety wszystko się „uspakaja” jak miot wyczują lisy.
Ten Shogun to wszędzie wlezie :)))
Lisy - "uspokajacze".
To wyżej było do Maurycego. Shogun to sympatyczny lisek, i nielisek, jak mu się tam chce.
pansowa ;)))
Trzy Cztery postaci zmieniam, przeobrażam się, ale w głębi zawsze lis ;)
Shogun, to dobrze. Lisy są mądre i tajemnicze.
Coś tam się poruszyło w mokrej trawie i mamy piękny wiersz. Niepojęte powiązanie zdarzeń. Panta rei.
Dziękuję:)
Trzy Cztery↔To na pewno krasnoludek w szarym płaszczu nieprzemakalnym był. Szukał kropli deszczu.
Tej jedynej, w której odbiło się lico ukochanej Krasnalicy. Może rozpozna tło za nią i ją odnajdzie:)↔Pozdrawiam:)↔%
Romantyczna historia. Najlepszy byłby dla niego deszcz, którego krople są rzadkie, ale za to duże. I żeby każda zatrzymała się na chwilę na zielonym liściu, źdźble, kamyku:)
Żabka ??
Może być:)
Może ptak, może ssak, a może płaz. Nieco bajeczny tekst, trochę jak sen. 5, pozdrawiam :-)
Możliwości jest sporo. Pozdrawiam, Piotrek!
To mógł być konik polny lub świerszcz, bo inne zwierzy nie latają wpierw, tak więc tak obstawiam :)
Ciekawy obraz "ucieczki" a może nawet podróży, gdzieś gdzie sucho, bezpiecznie :)
:)
To mógł być okoń.
"Razu jednego jak mój stryjo Stanisław robaka na haczyk nałożył to okoń tak zgłupiał, że z wody wyszedł i do lasu poszedł.
I nie wrócił?
Czort go wie.
W lesie jak to w lesie, mógł choćby i zabłądzić. Szczególnie, że ryba, to i orientację mógł stracić i zdechnąć gdzie nawet, jak go noc zastała.
Mogło tak być".
Możliwe, że nie zdechł, że idzie jeszcze, czołga się, skacze, i kartofla szuka. Oczywiście - nie pomidora. "Bo pomidora i najgłodniejsza ryba nie weźmie, bo pomidor kwaśny jest":)
Trzy Cztery :)
W nocną ulewę lepiej się nie zapuszczać. Bo możemy natrafić na nieprzyjemny chrzęst pod butami. Może spaść na nas grad nietoperzy lub innych namokniętych szarości. A nawet my sami nasączeni procentami padniemy pod ulewą. Nad ranem zostaniemy zmieszani z b(a)reją uciekającej codzienności.
Pozdrawiam
Pasja, z Bareją to jesteśmy wciąż mieszani, na co dzień, a przynajmniej ja to widzę, w różnych okolicznościach:)
Np. ostatnio, podczas przekazywania zmiany, w mojej pracy, kierownik powiesił na tablicy informacyjnej kartę:
"Maszyna 112 - nie załanczać, awaria".
Młody Czeczeniec, pracujący w Polsce od miesiąca, który słuchał informacji przekazywanych ustnie, ale też rzucił jednym okiem na tablicę, mówi ładną polszczyzną:
- Przepraszam bardzo, ale czy tam, na kartce, nie powinno być "załączać"? Przez "ą"?
Trzy Cztery Przerażające, że ludzie się jeszcze nie oduczyli włanczać :(
cos_ci_opowiem, przerażające może nie, błędy ortograficzne, to nie są błędy życiowe. Jednak jak widzę, że młody chłopak, który uczył się języka polskiego od roku, z telefonu, z jakichś internetowych lekcji, nauczył się lepiej niż ktoś, kto urodził się w polskiej rodzinie i chodził - na pewno - osiem lat do polskiej podstawówki, gdzie 'zaliczył" setki lekcji języka polskiego, to jest to dla mnie zabawne.
No i widok: kierownik w białej koszuli, z teczka w ręce, a obok czeczeński chłopak od wożenia kartonów na magazyn, w pomarańczowej kamizelce odblaskowej, i ta jego uwaga, zw. z zatroskaniem o język... polski. To było ciekawe dla mnie. I trochę jakby z Barei właśnie.
Trzy Cztery to są nasze narodowe przypadłości... kiedyś widziałam baner przedwyborczy "Emeryci do urn" :)
pasja, jak już będę emerytką, wezmę sobie tę treść do serca... :)
Mala mysz a ma tyż. St. Wyspianśki - nie mylić z wyspiarskim.
Nie znałam. A co do pomyłek, zwierzył mi się kiedyś taksówkarz, z takiej rozmowy:
- Proszę na Mieszka "i" - mówi kobieta, zajmując miejsce z tyłu auta.
- Na Mieszka 'i"? A gdzie to jest?
- Tam i tam - odpowiada pani.
- Aha! Chodzi o Mieszka Pierwszego!
- Nie, proszę pana, chodzi o Mieszka "i". Ja tam mieszkam od siedmiu lat, i wiem, co jest napisane na bloku!
Pakowałem kiedyś na bazarze Niemce z odzysku po nadwołżańskich osadnikach trzy paski do jeansów. Ta się pyta ile mówię fynf und vierzig,
Ta się pyta jeszcze raz - więc mówię sorok fynf - i załapała.
Rosyjski to język międzynarodowy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania