W Ul'kahn.

A oni podobno po prostu lubili jeść ludzi,

bo Wenus w linii morskiej, czy cokolwiek.

Lubili i już.

 

A potem, na bezludnych już wyspach i tak rosły drzewa.

I to takie, że nie znajdziesz ich nigdzie indziej,

jak ziemia płaska i wpadającą w praocean.

 

Zresztą.

 

Ten przedrostek, to też dostawałem zawsze na wiosnę, jak alergię na brzozy. Chyba.

Bo nigdy nie byłem uczulony na pył,

czy nie kwitłem nigdy tak dostatecznie,

żeby przynajmniej spróbować.

 

I skoro tak ma teraz wyglądać moja normalność,

z przydatnością do spożycia, gdzieś między środą

a rokiem pańskim, to tylko przyklasnąć.

 

To tylko dwie dłonie, do rytmu piosenek,

których słuchaliśmy latem, jeszcze na podczerwień,

bo nie znaliśmy przecież kolorów, poza zielonym.

 

To tylko dwie dłonie, a żadna moja.

 

Październik, roku pańskiego

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania