W zasadzie wszystko dobrze
Miasto: akord z jednego klawisza
spaliny z różą wchodzą w spór,
szybkie głody, szybka cisza,
i lustro, co przyjmuje ból.
Ile kosztuje „na zawsze”,
gdy „czasem” kruszy każdy most?
Pytania proste — jak ostrze,
od których milknie nawet głos.
Konfucjusz śni o porcie cichym
okręt nie zna swoich map,
dryfuję w pół między oddechem
a pamięcią, która szarpie świat
Rozdzielam dłonie — jakby fale
miały się rozsunąć wstecz,
lecz wraca zamęt, coraz dalej,
i mówi: „to już będzie rzecz”.
Komentarze (4)
Piękne, straszne i prawdziwe - właśnie takie utwory lubię. Jest bardzo dużo abstrakcyjności, co dodaje oryginalności i uroku temu utworowi. Nie mam żadnej krytyki. Dziękuję, życzę natchnienia i miłego dnia!
Podzielam w całości zdanie poprzedniego komentatora/rki ? Daję nawet 4.
Świetny klimat. Obrazy wchodzą cicho, ale zostają pod skórą. Najmocniej brzmi dla mnie to pytanie o „na zawsze” niby proste, a coś po nim zostaje w powietrzu. Końcówka jakby się rozszczelnia… i może właśnie dlatego trudno z tego wyjść.
Dziękuję za poświęcony czas i podzielenie się swoimi refleksami.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania