W zasadzie wszystko dobrze
Miasto: akord z jednego klawisza
spaliny z różą wchodzą w spór,
szybkie głody, szybka cisza,
i lustro, co przyjmuje ból.
Ile kosztuje „na zawsze”,
gdy „czasem” kruszy każdy most?
Pytania proste — jak ostrze,
od których milknie nawet głos.
Konfucjusz śni o porcie cichym
okręt nie zna swoich map,
dryfuję w pół między oddechem
a pamięcią, która szarpie świat
Rozdzielam dłonie — jakby fale
miały się rozsunąć wstecz,
lecz wraca zamęt, coraz dalej,
i mówi: „to już będzie rzecz”.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania