W zasadzie wszystko dobrze

Miasto: akord z jednego klawisza

spaliny z różą wchodzą w spór,

szybkie głody, szybka cisza,

i lustro, co przyjmuje ból.

 

Ile kosztuje „na zawsze”,

gdy „czasem” kruszy każdy most?

Pytania proste — jak ostrze,

od których milknie nawet głos.

 

Konfucjusz śni o porcie cichym

okręt nie zna swoich map,

dryfuję w pół między oddechem

a pamięcią, która szarpie świat

 

Rozdzielam dłonie — jakby fale

miały się rozsunąć wstecz,

lecz wraca zamęt, coraz dalej,

i mówi: „to już będzie rzecz”.

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Sońka 2 miesiące temu

    Piękne, straszne i prawdziwe - właśnie takie utwory lubię. Jest bardzo dużo abstrakcyjności, co dodaje oryginalności i uroku temu utworowi. Nie mam żadnej krytyki. Dziękuję, życzę natchnienia i miłego dnia!

  • Sokrates 2 miesiące temu

    Podzielam w całości zdanie poprzedniego komentatora/rki ? Daję nawet 4.

  • Dusza_boli 2 miesiące temu

    Świetny klimat. Obrazy wchodzą cicho, ale zostają pod skórą. Najmocniej brzmi dla mnie to pytanie o „na zawsze” niby proste, a coś po nim zostaje w powietrzu. Końcówka jakby się rozszczelnia… i może właśnie dlatego trudno z tego wyjść.

  • Adam 2 miesiące temu

    Dziękuję za poświęcony czas i podzielenie się swoimi refleksami.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania