W zdrowym ciele martwy duch (fragment)

Edward miał pecha. Trafił do ciała pustelnika, który postanowił spędzić trzy lata na totalnym odludziu. Od kiedy odkrył u siebie umiejętność zmiany ciała, korzystał z niej ochoczo, przeskakując z osoby do osoby, w jednych pomieszkując dłużej, a u innych tylko przez moment. Prawdopodobnie teraz byłoby tak samo i uciekłby od razu, gdy tylko wykryłby, co się święci, niestety do tego potrzebował jakiegokolwiek człowieka w pobliżu, a pustelnik o imieniu Samuel postanowił wyeliminować się na jakiś czas z życia społecznego. Do tego był na tyle silny na umyśle, że Edward miał problemy z przejęciem jego ciała, w efekcie musiał się zadowolić pasożytowaniem na swoim żywicielu, aż do czasu natknięcia się na kogoś, do kogo mógłby się przenieść.

Edward wszedł do ciała eremity akurat kiedy zrobił on ostatnie zakupy przed udaniem się na trzyletni urlop w leśnej głuszy. Zamieszkał w domku eremity Paździerza, który porzucił żywot pustelniczy, kiedy został celebrytą. Teraz Edward był uwięziony i jedyne co mógł robić to rozmawiać z Samuelem i próbować namówić go do udania się gdziekolwiek bliżej cywilizacji. Niestety facet był twardy i nieugięty, a jakiekolwiek próby przejęcia władzy nad jego ciałem kończyły się fiaskiem.

- Drogi kolego, nie jesteś pierwszym demonem, który próbował mnie opętać – wytłumaczył Samuel.

- Ale ja jestem człowiekiem, nie demonem.

- Mniejsza o to. Nie oddam ci kontroli nad swoim ciałem. Zapomnij o tym. Nie jestem głupi. Możesz sobie siedzieć w cieniu i od czasu do czasu pogadamy, ale nic więcej. Na razie nie wiem jak cię wypędzić, ale…

- Po prostu pozwól mi wejść do innego ciała.

Pustelnik był jednak głuchy na jakiekolwiek argumenty. Nie zamierzał pozwolić by Edward opętał kogoś innego, znacznie słabszego, nad kim mógłby przejąć kontrolę.

W końcu jednak nadszedł dzień, gdy musiał ustąpić, a złożyło się na to kilka czynników, Pierwszy to taki, że ktoś sam zawitał do chatki pustelnika, drugi, iż był to psychopatyczny morderca.

Edward pierwszy zauważył podejrzany ruch w krzakach. Nie był pewien, czy Samuel też to wychwycił, ale on wiedział, że w pobliżu kręci się jakiś człowiek.

Nocą, gdy Samuel spał, Edward czuwał. Usłyszał jak ktoś otwiera drzwi i wchodzi do środka, ciężko dysząc. Od razu mu się to nie spodobało. Kto normalny właziłby po zmroku do domku eremity bez zaproszenia, gdyby nie miał niecnych zamiarów? Samuel widocznie też usłyszał odgłosy skradania się albo zaalarmował go niepokój Edwarda, gdyż zbudził się i błyskawicznie wstał, wypatrując zagrożenia. Akurat księżyc świecił dość mocno, więc od razu zlokalizował intruza, ubranego w poszarpany i poplamiony kombinezon.

- Kto tam? – zapytał, ale nieznajomy wydał tylko szaleńczy chichot.

Psychol gapił się na pustelnika, oblizując wargi. Może w jego obłąkanym umyśle eremita wyglądał jak usmażony kurczak z puree.

- Wyczuwam zło. Zrób coś. Przeskocz, do jego ciała i go powstrzymaj. – powiedział Samuel do Edwarda w myślach.

- Jest za daleko. Nie dam rady.

- Wysil się. Nie podejdę bliżej.

- Poczekam, aż on podejdzie.

- Nie pieprz głupot. Siedzimy w tym razem. Jeśli coś mi się stanie…

I wtedy szaleniec ruszył do ataku. Może zorientował się, że Samuel jest rozkojarzony i bezbronny albo po prostu znudził się bezczynnym staniem w miejscu. W każdym razie szybki rachunek zysków i strat z napadnięcia samotnika wyszedł mu zapewne na plus.

Na szczęście Edward zadziałał błyskawicznie. Gdy tylko poczuł, że może przeskoczyć do innego ciała nie omieszkał tego zrobić. W momencie kiedy znalazł się w skórze psychopaty, ten stanął jak wryty, po czym zaczął się miotać po całym pomieszczeniu. Widocznie nie spodobała mu się obecność nieproszonego gościa. W końcu jednak okazało się, że przegrał walkę. Edward przejął nad nim kontrolę, spychając umysł szaleńca w niebyt.

- Jak dobrze, że mnie masz – powiedział ustami psychola.

- Czyli to teraz ty? – zapytał niepewnie Samuel, tym razem już na głos.

- Dokładnie.

- Nadal wyglądasz jak on.

- To się nie zmieni, dopóki nie przejdę do kolejnej powłoki, czego nie omieszkam uczynić jak najszybciej. Ten facet ma porypane w głowie. Wolę zbyt długo tutaj nie przebywać, bo jeszcze mi się udzieli część jego szaleństwa.

- A on… znaczy jego umysł, gdzie jest?

- Nie mam pojęcia. Siedzi skulony gdzieś w odmętach podświadomości. Może wydaje mu się, że śni. Nie mam pojecia, wolę jednak, żeby jeszcze przez jakiś czas tam posiedział.

- Czyli już sobie pójdziesz, tak?

- Oczywiście. Będziesz tęsknił?

- No pewnie, że nie – zapewnił Samuel, choć z lekkim wahaniem. - Lubię samotność. Z drugiej strony nigdy nie przeżyłem czegoś takiego. To był naprawdę dziwny czas, z tobą w środku. Mogłem pogadać bez słów.

- Dla mnie to zupełnie normalne. No to do zobaczenia.

- Oby nie. Wiesz, nie mam nic do ciebie, ale jednak wolę pozostać sam w moim ciele. To krępujące, gdy ktoś siedzi obok i patrzy co robisz.

- Zdecydowanie.

Edward w ciele psychopaty odszedł, nie oglądając się za siebie. Chciał jak najszybciej wejść w ciało jakiegoś normalnego obywatela, a już na pewno mniej śmierdzącego.

Niestety nie zdążył tego zrobić, gdyż ktoś go napadł. Zaszedł od tyłu i pieprznął w głowę tak mocno, że Edward zobaczył tylko gwiazdki Michelin tańczące na tle flagi Urugwaju.

Potem ocknął się w jeszcze mniej przyjemnym miejscu, mianowicie areszcie.

Okazało się, że typ, w którego wcielił się Edward miał na sumieniu znacznie więcej występków, niż tylko napadanie na pustelników, a lista jego przewinień była tak długa, że zapewniłaby mu dożywocie i dziewięciokrotną karę śmierci jednocześnie.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • 00.00 3 miesiące temu
    Tytuł najlepszy. ?
    Co by było gdybyś totalnie pojechał absurdem?
    Uśmiechnęłam się w kilku miejscach.
  • Pan Buczybór 3 miesiące temu
    No, całkiem niezłe. Trochę mniej absurdalne niż zazwyczaj, ale równie ciekawe.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania