W zieleniaku

Kłócą się warzywa

W skrzynkach, w zieleniaku.

- Jak nie wyjmą mnie stąd

Pójdę do tartaku.

 

Pietruszka już więdnie,

Marchewka narzeka.

Seler okiem patrzy,

Szukając człowieka.

 

Banan w kącie leży,

Nic nie pogaduje,

Kiwi się zamartwia,

Jabłuszkiem przejmuje.

 

Mandarynka leży

I chrapie miarowo.

Kalafior nic nie mówi,

Tylko kiwa głową.

 

Sklepowa skrzynki wrzuca

I zrzuca bez przerwy.

Owoce, warzywa

Zżerają już nerwy.

 

- Ja mam jeszcze dzieci.

- A ja mam rodzinę.

To były ich słowa

W ostatnią godzinę.

Średnia ocena: 4.6  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Zaciekawiony 24.06.2018

    Zgrabne

  • kalaallisut 24.06.2018

    Tak. Chwilowo myślałam, że to Ty te bajki piszesz albo DD.

  • Canulas 24.06.2018

    Całkiem zacne

  • ameletka 24.06.2018

    Podoba mi się :)

  • puszczyk 24.06.2018

    Do Brzechwy bardzo daleko.
    Sensu po prostu nie ma, a to było podstawą wiersza Brzechwy.
    Logiczność i korespondencja zdarzeń, dialogu i myśli.
    A tu nawet rytmu nie ma.

  • KarolaKorman 25.06.2018

    Po mojemu chodzi o to, że te wszystkie owoce i warzywa bały się, że skończą w tartaku przetarte na wióry, jak tak będzie nimi sklepowa poniewierać, więc sens można odnaleźć, ale to tylko moje spostrzeżenie, nie wiem, co miał autor w zamyśle.
    Ja dałam 5, bo mi się spodobało :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania