Wakacyjna miłość (fr.)

Victoria spacerowała po parku koło jeziora, pogoda dopisywała pomimo zapadającego już zmroku było jeszcze ciepło. Szła powolnym krokiem, rozglądając się na boki i podziwiając piękno przyrody, nagle przed nią pojawił się chłopiec.

- Widziałaś moja mamę? - zapytał z zatroskaną miną, lekko zniecierpliwiony.

- A jak wygląda twoja mama? - Victoria poczuła niepokój, przekrzywiła delikatnie głowę w lewo, jak zawsze kiedy próbowała coś zrozumieć.

- Jest piękna - odparł chłopiec po krótkim namyśle.

- Mam pomysł, może poszukamy jej razem? Co ty na to? - zaproponowała Victoria, ponieważ był to jedyny pomysł który przyszedł jej do głowy w tamtej chwili. Delikatnie się uśmiechnęła.

- Tak, chodźmy - chłopiec chwycił ją za rękę i pociągnął za sobą.

Szli przez chwile w milczeniu, dziewczyna miała czas, aby mu się lepiej przyjrzeć. Chłopiec był dość niski, nie mógł mieć więcej niż 6 lat, miał kruczoczarne włosy, jak wcześniej zauważyła miał również zielone oczy, co było dosyć ciekawym zjawiskiem. Ścieżka prowadziła wzdłuż jeziora przez lasek. Nagle zza drzew oczom Victorii ukazały się dwie postaci; mężczyzna i kobieta, rozglądali się gorączkowo od czasu do czasu nawołując. Chłopiec wyrwał nagle dłoń z uścisku Victorii i pobiegł widocznie rozpoznając w kobiecie swoją matkę. Kobieta miała kruczoczarne, długie do pasa włosy, bladą cerę, miała kobiece kształty i była podobnie jak chłopiec niewysoka.

- Ohh, kochanie! Tak się bałam! - kobieta z przerażeniem krzyknęła i rzuciła się biegiem do chłopca, przytuliła go, jakby to miał być ostatni raz kiedy go widzi. - Gdzie byłeś? Na chwile spuściłam Cię z oczu - rozpaczała w przypływie paniki i emocji pomieszanych razem. Po chwili spojrzała na Victorię - dziękuje - delikatnie się uśmiechnęła i po policzkach popłynęły jej łzy szczęścia. Victoria uśmiechnęła się do kobiety i przeniosła wzrok na drugą osobę- mężczyznę, jak wcześniej jej się wydawało. Teraz kiedy widziała go z bliższa zauważyła, że był chłopak niewiele starszy od niej, dobrze zbudowany przez co z daleka uznała go za mężczyznę. Przyjął pozycję zamkniętą, patrzył gdzieś w dal ze zmarszczonymi brwiami. [...]

- Jestem Anastasia, to jest Michael,- wskazała na chłopca - a to Gabriel - Anastasia wskazała na starszego chłopca - moi synowie. [...]

Victoria zeszła bliżej brzegu, zdjęła buty i szła tamtędy, aby poczuć trawę na bosych stopach. Nagle poczuła silne popchnięcie, a chwile później straciła równowagę. Czuła dezorientację a chwile później chłód wody, zaczęło jej brakować tchu, zanurzyła się pod wodę, a następnie zapadła ciemność. [...] Jej wzrok padł na jedną osobę z tłumu- chłopaka, jak po chwile zauważyła, że zna tą osobę.

- Gabriel?- zapytała słabym głosem

- Nieźle mnie nastraszyłaś - odetchnął z ulgą.

- Co się stało?

- Zauważyłem, że ktoś potrzebuje pomocy, więc wskoczyłem do wody, jak się okazało to byłaś ty - wyjaśnił Gabriel, po czym dodał zmieszany - nie oddychałaś więc musiałem zrobić sztuczne oddychanie - spojrzał w dół i czekał na jej reakcję

- Oh - wyrwało jej się, uciekła wzrokiem gdzieś w bok.

***

Dziękuję, proszę o opinie na temat tego fragmentu,a właściwie kilku zlepionych w całość. Trzymajcie kciuki za całą książkę :) pozdrawiam.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania