Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Wakacyjna przygoda czesc 3
Bardzo przepraszam za bledy ale jestem dyslektyczka. Wybaczcie mi. Misia.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
On jest boski. Wysoki gdzies okolo 1,75m, wysportowany,ciemny bladyn a do tego inteligentny. Ideal faceta.
Zastanawiam sie co ja w ogole robie na tym obozie. Zamiast siedziec z przyjaciolmi i sie bawic to ja tkwie tu w lesie.
Poszlismy w kierunku obozu, tak mi sie wydawalo, przestalo padac i wreszcie znalezlismy namioty.
-No to dozobaczenia.-powiedzialam i poszlam do siebie do namiotu.
-Dozobaczenia-pozegnal sie i poszedl w przeciwna strone.
Dziewczyny graly w butelke u chlopakow.Weszlam do nich.
-Ja bede u siebie jak by ktos pytal-powiedzialam i poszlam sie polozyc.
Lezalam na lozku gdy ktos wszedl. Podnioslam sie i zobaczylam Dawida. Tez niezle z niego ciacho. Wzrost 1,70 m, wlosy blad, a przez koszulke ktora opinala jego cialo widac bylo ze chodzi na silownie. Dalabym sie zalozyc ze ma niezly kaloryferek i kazda dziewczyna mdleje na widok tego chlopaka bez koszulki. Ja nawet nie mysle o zwiazkach. Dwa lata temu bylam z chlopakiem o cztery lata starszym i mialam traume z ktorej chyba do tej pory sie nie wyleczylam.
-Co sie stalo? -zapytal siadajac obok na lozku.
-Zle sie czuje.
-Naprawde?-zapytal troche zaskoczony.
-Tak.-powiedzialam troche zirytowana tym ze podejrzewa mnie nie wiadomo o co.-Niewiem co ja tu w ogole robie.
-Tak ja tez. - powiedzial ale wydawal sie szczery.
-Masz dziewczyne?-wypalilam. Matko czemu ja sie o to zapytalam?! Odwalilo mi czy co?! Jaka ja glupia jestem! Przeciez ja sie w ogole tym nie interesuje.-Nie musisz odpowiadac.
-Nie mam. Sama chcialas jechac na ten oboz?
-Nie mama mnie zmusila. Ja mialam inne plany.
-A juz myslalem ze bede jedyny.
-A co wy tu robicie?-zapytala zaskoczona Milena stojac przy wejsciu. Szczerze mowiac nie wiem ale co ja to obchodzi.Troche podejrzanie to wyglada ale co z tego.
-Rozmawiamy.-opowiedzial Dawid usmiechajac sie. Coz wcale sie nie dziwie ze to smieszna sytuacja.
-A co zazdrosna?- a ja znow wypalilam cos glupiego. Co sie ze mna dzieje?! Trace rozum czy co?
- Nie no co ty.-powiedziala zaklopotana.
- Przyszedlem zobaczyc co z Karola i podalem jej tabletke na bol glowy.-zmienil temat Dawid.
-Aha dobra. Z ogniska nici. Byla Magda i nas powiadomila.
- Spoko.-powiedzialam a Milena wyszla.- Niezla scieme walles.
- Ma sie to w genach.-powiedzial.
-Dlaczego?- zdziwilam sie troszecze.
- Bo ojciec sciemnial mamie ze bierze nadgodziny w robocie a spotykal sie z jakas mloda siksa.A mama naiwna wierzyla w to, tylko ja go wydalem. Mama go wywalila ale dwa lata mial wypadek i jezdzi na wozku to wtedy wrocil do nas a jak to mowia "stara milosc nie rdzewieje".-zwierzyl mi sie Dawid ale mial podobnie jak ja. Zdziwilam sie ze tak po prostu powiedzial mi histnrie rodzinna.
-U mnie bylo podobnie.
Przez chwile nic nie mowilismy.
- Dobra ja bede szedl bo pomysla ze cie podrywam. A mam jeszcze pytanie.-powiedzial i wstal, a ja byla ciekawa o co chce mnie zapytac.
- Pojdziemy pozniej pozwiedzac?
"Dlaczego nie"-pomyslalam.
-A o ktorej?-zapytalam.
- O 23.
-No,dobra.
-No to jestesmy umowieni.-powiedzial i wyszedl.
Moze nie bedzie tak zle na tym obozie. Humor mi sie zmienil. Bylam juz bardziej wyluzowana. Gdzies pol godziny pozniej przyszly dziewczyny. Caly czas nadawaly i sie smialy. Byly tak podekscytowane az zdziwilam sie ze jeszcze orgazmu nie dostaly. Podeszla Milena i usiadla na swoim lozku obok tam gdzie siedzial Dawid.Przygladala mi sie ze zmarszczonymi brwiami.
-Co sie stalo?-zapytalam troche wkurzona ze nic nie mowi tylko patrzy.
- Ta bluza.
-Co z nia nie tak?-zapytalam zdziwiona i wlasnie sobie przypomnialam ze to bluza jej brata,Paula.
-Wydaje mi sie znajoma.
"Wcale sie nie dziwie."-pomyslalam.
-Kazdy moze miec taka bluze przeciez.
-Za duza na ciebie.
Kurde jaka ona wscibska.
Nagle wstala,podeszla do mnie i podniosla kaptur. Co ona tam zobaczyla to nie mam pojecia.
-Co ty robisz?-zdziwilam sie.
-Tak jak myslalam. Skad masz bluze Paula?-zapytala smiejac sie.
No to teraz mnie zagiela. Przeciez jej nie powiem. Pomysli ze jestem jakas puszczalska.Najpierw Paul a nastepnie Dawid.
-No mow. Mi mozesz powiedziec.- usiadla z powrotem na lozko.
No dobra powiem jej, ale nie wszystko.
-No wiesz...-powiedzialam jej jak poszlam na spacer i spotkalam Paula. Nic nie powiedziala jak skonczylam mowic.
-No ok. A lepiej sie czujesz?-zapytala.
-Pewnie.Ktora godzina?
Spojrzala na telefon.
-Dwudziesta pierwsza trzydziesci.
Gdy tak siedzialysmy nie zobaczylysmy ze reszta panienek juz spala.
-Dobra ja ide spac.-powiedziala,polozyla sie pod spiwor i obrocila na bok tylem do mnie.
A ja lezalam na plecach i co chwile patrzylam na telefon. O godzinie dwudziestej drugiej piecdziesiat wstalam i uslyszalam wibracje telefonu. Zobaczylam kto sie dobija. Ale tego numeru nie znalam.
"To co idziemy?"-przeczytalam tresc i juz wiedzialam kto to. Dawid. Odpisalam:" Pewnie:)".
Zaraz dostalam odpowiedz: "Wyjdz tylem namiotu, bo z przodu pilnuja." Zrobilam jak powiedzial i zastalam go jak siedzial na lawce. Ruszylismy waska,lesna sciezka. Wydawalo mi sie ze Dawid wie gdzie mnie prowadzi. Rozmawialismy na roznd tematy. Od muzyki az do najgorszych wtop.
- A twoja najgorsza wtopa? Ja ci swoja powiedzialem teraz twoja kolej.-powiedzial.
Nie wiedzialam czy jemu mowic ale co mi tam.
-Najgorsza? To chyba to jak bylam z mama w centrum handlowym w sklepie z bielizna. Poszlismy patrzec na staniki i nagle mama sobie poszla, a ja nie zaluwazylam. Podszedl jakis facet po czterdziestce, a ja do niego wypalilam ze ten stanik mi sie podoba i czy mi kupi. Facet popatrzyl na mnie jak na prostytutke. Myslalam ze spale sie ze wstydu.
-Ohh. To przebija moje.
Doszlismy nad jezioro. Usiedlismy patrzac na tafle wody w ktorej odbijal sie ksiezyc i bezchmurne niebo.
-Pieknie tu.-powiedzialam-Jak w bajce.
-Tak. Lubie tak oderwac sie od rzeczywistosci.
Zdziwilam sie jego szczeroscia po raz drugi.
-Do ktorej klasy teraz idziesz?-zapytal zmieniajac temat.
-Do pierwszej Technikum Zywienia. A ty?
-Bede szedl do drugiej,tez Technikum Zywienia.
-Aha.
Nagle Dawid wyciagnal cos z plecaka,ktorego wczesniej nie zauwazylam.
-Chcesz?-zapytal podajac mi butelke po wodzie.
-A daj.-powiedzialam biorac napoj. Nawet nie wiem czy powinnam brac cos od dobrze nieznanego mi chlopaka.
-Ty w ogole pijesz?-zapytal zdziwiony.
-Nie to moja pierwsza butelka alkoholu w tym zyciu.-zasmialam sie.
-No to zdrowie za Karoline i jej pierwszy raz.-powiedzial i stuknelismy sie.
-Zdrowie.-zawtorowalam mu.
Wzielam lyka. Jakie to nie dobre takie gorzkie.
-I jak?-zapytal Dawid patrzac na mnie z usmiechem. Przy swietle ksiezyca jego twarz byla przesliczna.
-Jest ok. Co to jest?-zapytalam ciekawa co ja pije.
-Wodka pomieszana z whysky.
Bylam zszokowana.Ze co?!
-Powaznie?-zapytalam i wypilam reszte z butelki.Byla to mala butelka miala moze z 75 ml.
Pokiwal glowa. W glowie zaczelo mi szumiec. Dawid caly czas mnie obserwowal.
-No co?-zapytalam.
-Nic.
Odlozylam butelke,bo i tak wystarczajaco szumialo mi w glowie. Dawid wzial lyka i zakrecil butelke.Probowalam wstac,ale mi sie to nie udalo. "Nie mozliwe zebym az tak sie upila! To jakis absurd!"-pomyslalam.
-Chodz. Pomoge ci.-zaproponowal Dawid.
Pomogl mi wstac ale i tak sie zachwialam i upadlam.
-Dobra daj spokoj. Nie wstane.
-Chodz wstaniesz.- pomogl mi wstac drugi raz. Tym razem mnie nie puscil. Nogi mialam jak z galarety. A od czego to nie mam pojecia czy od alkoholu czy od bliskosci Dawida. Objal mnie troche mocniej abym nie upadla po raz drugi. Czulam cieplo jego ciala. Podnioslam wzrok do gory. I znalazlam jego usta moimi palcami. Dotknelam ich ale po chwili zabralam dlon i juz nie wydawalo mi sie zebym byla pijana. Wzielam jego rece ze swojej talii. Podeszlam do brzegu jeziora. Nie krecilo mi sie juz w glowie ani sie nie chwialam.
-Moze sie wykapiemy?-zapytalam-Napewno ciepla woda.
Dawid patrzyl sie na mnie ze zdumieniem. Jakby pytal sam siebie jak to mozliwe. A ja tymczasem sciagnelam spodnie, bluzke, zostajac w samym bikini, i weszlam do wody. Woda byla ciepla a ja zanurkowalam. Gdy sie wynurzylam Dawid stal tam gdzie go zostawilam.
-Chodz! Ciepla jest woda!-zawolalam.
-Zaraz przyjde!
Podszedl do moich ubran.Sciagnal bluze,spodnie,buty i szedl w kierunku wody.
-Napewno ciepla?!-zawolal
-Tak!
Wszedl do wody i zanurzyl sie.
-Faktycznie ciepla.-powiedzial wynurzajac sie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania