Walentynki Pankracego

Walentynki. Lubię walentynki. Mimo że nigdy żadnej nie dostałem. Żadnej walentynki na walentynki. Jako że w tym roku skończyłem lat 25 to stwierdziłem, że nie może tym razem się uda.

 

Od lat próbowałem rozmawiać z taką panią. Też ma 25 lat. Siedzimy w tym samym rzędzie na wykładach. Rozmawiałem z nią dokładnie trzy razy w tygodniu, gdy nasze plany zajęć się pokrywały. A gdy się nie udawało, dla wyrównania pisałem też po jednym dniu bez kontaktu. Wyliczyłem, że tak będzie dobrze. Biorąc pod uwagę, że znam ją tylko dwa lata i cztery miesiące. Jest miła.

 

Przeanalizowałem. To działa tak. Wykres. Przez czas gdy z nią rozmawiam, funkcja rośnie. Gdy wykorzystam informację z innej rozmowy to funkcja lekko wzrasta, bardziej niż zwykle. Gdy sama do mnie pisze - również. Ale raczej się funkcja nie utrzymuje w górze. To trudne. Za to w święta takie jak walentynki jest duża szansa że funkcja gwałtownie wzrośnie jeśli dobrze zrobię i zostanie. To punkt przełomowy. A jak zepsuję to zepsuję.

 

Wysłałem jej walentynkę na walentynki. Dzień przed walentynkami. 16 godzin przed. Włożyłem białą (nie w kształcie serduszka) do pudełka na walentynki w holu głównym. Stałem tam przez dwie przerwy w zajęciach. Ostatecznie zrobiłem to po zajęciach. Chwilę po tym, jak skończyłem zajęcia. Nikogo tu nie było a pudełko było już całkiem pełne. Papier był dość chropowaty, więc uznałem że moje szanse wzrastają do 60%. Podpisałem się na niej przy pomocy szyfru ułamkowego. Liczyłem, że zrozumie. Może zrozumie.

 

Napisałem w niej "Cześć" i narysowałem gwiazdkę. Bo wiem, że czasem nosi kolczyki w kształcie pięcioramiennych gwiazdek w kolorze zielonym. Musi lubić gwiazdki. Może je lubi. Jest miła. Raz na egzaminie pożyczyła mi długopis. Oddałem go jej po egzaminie a ona podziękowała. Ja też.

 

Nie spotkałem jej tego dnia. Nie tego dnia. Ale następnego. Nie podszedłem do niej. Ona do mnie też. W końcu podszedłem. Nie spojrzałem.

 

- Cześć. Co u ciebie.

- Oh, hej! Całkiem dobrze, wiesz. Miło że pytasz.

.

.

.

- To dobrze.

.

.

.

Cisza.

 

Zawsze cisza. Nie wiem dlaczego.

 

Usilnie myślałem. Rano pamiętałem co najmniej 2 rzeczy, które chciałem jej powiedzieć. Teraz je zapomniałem. Zawsze zapominam. Już nie wiem co powiedzieć.

- To ja idę już. Cześć.

 

Szybko odszedłem.

 

Nie. Nie. Nie tak miało być. Źle. Miałem powiedzieć. Co robiłem. Co było na zajęciach. Co u mnie. Chciałem powiedzieć od dwóch dni. Czekałem na tą jedną przerwę.

 

Po zajęciach siedziałem chwilę na schodach. Czekałem, aż wyjdzie. Może wtedy bym ją mógł zapytać. Czy coś robi dziś. Spróbuję. Spróbuję. Może tym razem.

 

Wyszła z archeologiem. Archeolog robił około 1,3 kroków na jej 1. Był wyższy. Ona miała na palcu bransoletkę, której wcześniej nie miała. Miała tylko dwie a teraz trzy. Poszli razem. Nie podszedłem. Udałem że jej nie widzę. Że używam telefonu. Nie spojrzała. Archeolog też nie. On się tak uśmiechał. Też się czasem uśmiecham. Mógłbym tak też. Spróbować. Spróbowałbym. Dla kogoś bym się uśmiechnął.

 

Dostałem prezent na urodziny od brata. Rozpłakałem się bo nie mogłem się ucieszyć. To było smutne. Ale jak bym się postarał to bym się uśmiechnął.

 

Wstałem i poszedłem do domu. Będę w domu za 22 minuty piechotą. Nakarmię mojego kotka. Obejrzę film, bo mi smutno. A potem spać.

 

Ale tak naprawdę fajne te walentynki. Lubię je. Mogę wtedy tyle zrobić. Tym razem prawie się udało. Za 365 dni na pewno się uda. Nie na pewno. Ale na może 71%.

 

Szedłem, patrząc w niebo. Inni patrzą w ziemię. I na mnie. Niebo jest ładne. Tylko za dużo tu lamp. Zasłaniają mi gwiazdki. Ale chyba mam już dość gwiazdek jak na razie. Co nie znaczy, że lampy mnie nie wkurzają.

 

...

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Smutno, głupie walentynki.
  • Buba 2 godz. temu
    Głupie no ;P
    Klimat tego święta jest piękny, niestety nie dla wszystkich. Na pewno nie dla mojego bohatera. Ale może kiedyś się uda :3
  • ❤️‍🩹 to chyba plaster albo bandarz. Będzie lepiej!
  • Buba 2 godz. temu
    Kiedyś na pewno Pankracy będzie szczęśliwy (tylko jeszcze takie opowiadanie o nim nie powstało, wszystkie takie śmieszno-smutne :P)
  • Tjeri godzinę temu
    O, bardzo fajny tekst.
    Narracja pierwszoosobowa, językowo stylizowana trochę aspergerowo. Same wydarzenia i sposób bycia, patrzenia na świat bohatera, również trochę na spektrum autyzmu wskazują — albo na dużą nieśmiałość, czasem trudno rozróżnić. W każdym razie język świetnie oddaje inność bohatera. A on sam jest tak sympatyczny i szczery, że czytelnik kibicuje mu i razem z nim przeżywa smutek. Dobrze się czytało. Będę trzymać kciuki za Pankracego ;).
  • Buba godzinę temu
    Dobrze odczytany zamiar autora :3 Cieszę się że się podobało.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania