Walka ze światem
Spadam. Widzę mrok. Pochłania mnie bez litości. Moja dusza pyta, ile jeszcze? Płaczę. Płaczę łzami dziecka. Łzami krystalicznie czystymi, nieskażonymi, jedynymi prawdziwymi, w świecie z fałszu i obłudy. Myślę. Myślę wśród nich. Wśród ludzi. Pomijany. Popychany. Tak strasznie niedopasowany, wrzucony tu jak za karę. Gdy ja widzę biel, w ich oczach maluje się czerń. Gdy chce słyszeć głos ich, odzywa się jedynie cisza. Gdy potrzebuję samotności ich wzrok mnie posysa. W świecie zbudowanym ze skrajności i obowiązku poglądów, ja chcę jedynie poznać człowieka, a nie statystykę zaprogramowaną na zysk. I mimo mroku, mimo dramatu, wewnątrz mojego ciała, jeszcze wstanę, by jak rycerz zginąć dumnie w walce z największym rywalem. W walce ze światem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania