Wampir (krypta)
Tak dawno nie wychodziłem na blady dzień
Że czuję się dziwnie gdy nie dominuje cień
Mrużę oczy i patrzę przed siebie
Gdy patrzę w górę nie widzę nic w niebie
Wolę noc I wolę te grę świateł
Wolę kiedy wszytko jest czarne
Wychodzę przed świtem, wracam po zmroku
Jetsem wampirem więc kryje się w mroku
Choć idzie wiosna a roztopy za nami
To słońce na niebie wciąż tylko razi
Nie widzę siebie a swój cień w lustrze
W nocy cienia nie widać na murze
Lecz idzie wiosna i roztopy przed nami
Chce juz wyjść, nie kryć się dachami
Bo zrozumiałem ostatnio jedno
Ze żyłem zimą I późną jesienią
Nie tylko zimą lecz także latem
Szarym, deszczowym I mrocznym światem
Biorę świeżego powietrza głęboki wdech
Panie panowie Wincenty to kleszcz
Tyle tych wersów o byłej dziewczynie
Rzygam już Gdy wspomnisz jej imię
Pora wreszczie napisać cos nowego
Прощай, зима, привет, лето
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania