''Równikowo-zwrotnikowe płaty planety pokrywała grynszpanowa zieleń dziwnych, przypominających drzewa roślin, które rosły chaotycznie, wchodząc na siebie, dokonując dziwnych symbioz międzygatunkowych i łącząc się w multiorganizmy.'' -... jeszcze do tego wrócę i to przeczytam. Ale chyba muszę zregenerować siły, bo już to początkowe zdanie mnie przerosło. Multiorganizmy podkreśla mi na czerwono, a w proponowanych od worda mam ''multiorgazmy'' .___. Jeszcze do tego wrócę. Jak się wyśpię.
''- Ruszać się, do kurwy!'', takie jest zaś zdanie ostatnie. Rozumiem, że tego rumaka z tego Ostrowca, czy czegoś swojego na O, skąd tam jedziesz, popędzasz xDD. Ruszać się, do kurwy.
Krzysztof, odczujesz dosyt. Zaraz dam Ci na avatar swoje własne osobiste zdjęcie. Żądałeś go rok temu. Dostaniesz! Jest to bardzo piękna fotografia, na której prezentuję się dobrze. W dodatku mam atrybut.
Ojej. To słodkie, że to pamiętasz. Rysunek przewyższał realność. Zresztą, me bujne, rysunkowe włosy uległy częściowej zmianie. Będą powracały do siebie, bo Wiera miała wyjeżdżać, częściowo się zdredowała, musiała za darmo, dała na sobie się uczyć i testować, teraz ma osiem ''potworów'', które zrobił nowicjusz i porzucił w połowie. Ale usunie je, gdy znajdzie Dreadmakera, który byłby...do przyjęcia.
Dreadmakerzy są bardzo specyficzni. Wciąż mam jednak gąszcz. Gąszcz i potwory.
Przede wszystkim nie mam pojęcia o uniwersum Warhammera 40k, Z góry więc przepraszam jeśli moja analiza będzie z dupy wzięta, właśnie przez ten brak.
Po drugie ciężko ocenić tak krótki fragment, bo ledwo dajesz nam tu rysik bohaterów i historii. Nie precyzujesz jeszcze kto jest bohaterem, osobiście podejrzewam Gallusa, ale pewność będę miał po dłuższym fragmencie dopiero.
Pokazałeś mi temperament Victoriusa i dość dużo opowiedziałeś o statku. Szczególnie to drugie dobre, bo zamiast wrzucać opis tego ilu tam służy ludzi, co robią, jaki co ma kolor, pokazujesz to w działaniu postaci! To jest właśnie to co lubię i co staram się wielu osobą ukazać w ich OPISACH. Nie napisałeś ani razu, że generał jest brutalny czy porywczy, a każdy z nas wie o tym. BRAWO!
Dla równowagi coś nie leży mi ogólnie w Twoim stylu, ale póki nie potrafię powiedzieć co to jest, to się za bardzo nie produkuję. Zrób mi proszę wrzutkę na fb, jak dodasz kolejną część, to postaram się bardziej wczytać i pokazać Ci moje wątpliwości :)
Niewiele wniosłem, ale po prostu fragment bardzo krótki :) Zostawiam 3
Tekst mnie wciągnął mimo iż nie mam pojęcia o świecie 40k. Podobało mi się zestawienie łacińskich imion charakterystyczne dla antycznego Rzymu z Egipską mitologią. Wdodatku wszystko osadzone na pokładzie statku kosmicznego. Tworzy to wrażenie przemieszanego społeczeństwa, zjednoczonej planety, które czerpie po równo ze swoich tradycji. Opis planety, jest dla mnie jedynie w połowie zrozumiały ciężko wychwycić gdzie kończy się science a zaczyna fiction, a w tym gatunku to chyba komplement.
Najbardziej jednak spodobały m się główne postacie i konflikt ich charakterów będący siłą napęfową fabuły. Wypowiedzi są dobrze skonstruowane, pasujące do psychologii postaci. Szaleństwo generała i jest równie namacalne co lodowaty spokój jego chorążego.
Mam nadzieję, że zdecydujesz się to kontyuować.
P.S. Teraz wiem napewno, że trafnie odgadłem twoje anonimowe opowiadanie ;)
Komentarze (31)
Tak jak obiecałam - przeczytałam. Zaciekawiłeś mnie, więc czekam na ciąg dalszy.:)
Dzięki, Płomyczku Nadziei :P
Intrygujące, 5 Twój styl ma w sobie coś, co przyciąga.
''Równikowo-zwrotnikowe płaty planety pokrywała grynszpanowa zieleń dziwnych, przypominających drzewa roślin, które rosły chaotycznie, wchodząc na siebie, dokonując dziwnych symbioz międzygatunkowych i łącząc się w multiorganizmy.'' -... jeszcze do tego wrócę i to przeczytam. Ale chyba muszę zregenerować siły, bo już to początkowe zdanie mnie przerosło. Multiorganizmy podkreśla mi na czerwono, a w proponowanych od worda mam ''multiorgazmy'' .___. Jeszcze do tego wrócę. Jak się wyśpię.
U made my day xD Jak zawsze zresztą :P
''- Ruszać się, do kurwy!'', takie jest zaś zdanie ostatnie. Rozumiem, że tego rumaka z tego Ostrowca, czy czegoś swojego na O, skąd tam jedziesz, popędzasz xDD. Ruszać się, do kurwy.
Niemampojecia96, to zdanie bezczelnie ukradlem z jakiegos polskiego filmu xD Bylo tam "Bożenka, kochanie, ruszaj sie do kurwy" xDD
Przynajmniej jesteś złodziejem uczciwym. Wbrew pozorom te dwa słowa występują tu obok siebie ;pppp.
Jared lepiej by było "...do kurwy nędzy!" bo odczuwam niedosyt
Nuncjusz, ale to wirtuoz Linda sformuował, kimze jestem ja - pyl nedzny, by poprawiac takiego rzemieslnika slowa? :P
Krzysztof, odczujesz dosyt. Zaraz dam Ci na avatar swoje własne osobiste zdjęcie. Żądałeś go rok temu. Dostaniesz! Jest to bardzo piękna fotografia, na której prezentuję się dobrze. W dodatku mam atrybut.
JUŻ!!!
Niemampojecia96 Dziekuję :) Atrybut mnie zafrapował
Jared, nie powinieneś miec kompleksów i zaorz tego nędznego rzemieche :)
I jeszcze, Jezu Chryste - Sołtys spełnił me żądania!!!!!!!!!!
Wieruszko, skąd wiedziałaś,że moim fetyszem są smukłe kobiece dłonie? :)
Nuncjusz, nie wiedziałam. Po prostu jestem z tego zdjęcia kontent. Ale sołtys częściowo spełnił żądania... Muszę go jeszcze docisnąć.
Wiera, az pałam panienskim rumieńcem, jak ta dzięcielina :) Ale masz ringa na paluchu :o Niczym caryca :)
Jared, U made my everyday ; )
Nikomu nie mów, ale go skradłam.
Na pewno w dobrej wierze :)
taka moja mała wiktoria nad czujną sprzedawczynią w sklepie indyjskim : )
Może jest przeklęty? :o
Jest ładny.
Przeklęta jestem i tak.
Co więcej mam atrybut. Ale już uszczknięty mocno :c.
Niemampojecia96, to teraz jeszcze daj pyszczek na avka i otwieram z Nunkiem szampana :)
Jeszcze twarzy nie będę doklejać do tych swoich pseudo-tworów.
Moje samobójstwo, Jared, będzie bardziej gustowne, mam nadzieję.
Smuteczeg :C Miałaś na avku kiedyś rysunek siebie pamiętam :D
Ojej. To słodkie, że to pamiętasz. Rysunek przewyższał realność. Zresztą, me bujne, rysunkowe włosy uległy częściowej zmianie. Będą powracały do siebie, bo Wiera miała wyjeżdżać, częściowo się zdredowała, musiała za darmo, dała na sobie się uczyć i testować, teraz ma osiem ''potworów'', które zrobił nowicjusz i porzucił w połowie. Ale usunie je, gdy znajdzie Dreadmakera, który byłby...do przyjęcia.
Dreadmakerzy są bardzo specyficzni. Wciąż mam jednak gąszcz. Gąszcz i potwory.
Trudny kawałek tekstu mi dałeś :)
Przede wszystkim nie mam pojęcia o uniwersum Warhammera 40k, Z góry więc przepraszam jeśli moja analiza będzie z dupy wzięta, właśnie przez ten brak.
Po drugie ciężko ocenić tak krótki fragment, bo ledwo dajesz nam tu rysik bohaterów i historii. Nie precyzujesz jeszcze kto jest bohaterem, osobiście podejrzewam Gallusa, ale pewność będę miał po dłuższym fragmencie dopiero.
Pokazałeś mi temperament Victoriusa i dość dużo opowiedziałeś o statku. Szczególnie to drugie dobre, bo zamiast wrzucać opis tego ilu tam służy ludzi, co robią, jaki co ma kolor, pokazujesz to w działaniu postaci! To jest właśnie to co lubię i co staram się wielu osobą ukazać w ich OPISACH. Nie napisałeś ani razu, że generał jest brutalny czy porywczy, a każdy z nas wie o tym. BRAWO!
Dla równowagi coś nie leży mi ogólnie w Twoim stylu, ale póki nie potrafię powiedzieć co to jest, to się za bardzo nie produkuję. Zrób mi proszę wrzutkę na fb, jak dodasz kolejną część, to postaram się bardziej wczytać i pokazać Ci moje wątpliwości :)
Niewiele wniosłem, ale po prostu fragment bardzo krótki :) Zostawiam 3
Tekst mnie wciągnął mimo iż nie mam pojęcia o świecie 40k. Podobało mi się zestawienie łacińskich imion charakterystyczne dla antycznego Rzymu z Egipską mitologią. Wdodatku wszystko osadzone na pokładzie statku kosmicznego. Tworzy to wrażenie przemieszanego społeczeństwa, zjednoczonej planety, które czerpie po równo ze swoich tradycji. Opis planety, jest dla mnie jedynie w połowie zrozumiały ciężko wychwycić gdzie kończy się science a zaczyna fiction, a w tym gatunku to chyba komplement.
Najbardziej jednak spodobały m się główne postacie i konflikt ich charakterów będący siłą napęfową fabuły. Wypowiedzi są dobrze skonstruowane, pasujące do psychologii postaci. Szaleństwo generała i jest równie namacalne co lodowaty spokój jego chorążego.
Mam nadzieję, że zdecydujesz się to kontyuować.
P.S. Teraz wiem napewno, że trafnie odgadłem twoje anonimowe opowiadanie ;)
Ojej, Naz, aż mnie morda pali od rumieńców, taki komentarz to skarb :] Zrewanżuję się jutro, choć nie mogę obiecać, że będę równie miły ;P
Jared będę zaszczycony jeśli coś poczytasz. Nie masz być miły (to jeszcze nigdy, nikomu nie pomogło) masz być szczery.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania