warsztat
tłumnie stoją w kolejce
zanim nacisną klamkę
szepczą zdrowaśki pod nosem
przynoszą skrywane grzechy
jak ciężar u szyi winowajcy
kładą na blat gorzkie słowa
lata milczenia i obojętności
niespełnione obietnice
zgarbiony mistrz szuka skaz
w tym co w nich nieludzkie
nie używa łat na głupotę
nie nakłada farby na wstyd
zszywa poszarpane rany
bez igły i naparstka
samym dotykiem prawdy
która boli ale uwalnia
Komentarze (2)
Pozdrawiam Autora.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania