warsztat
tłumnie stoją w kolejce
zanim nacisną klamkę
szepczą zdrowaśki pod nosem
przynoszą skrywane grzechy
jak ciężar u szyi winowajcy
kładą na blat gorzkie słowa
lata milczenia i obojętności
niespełnione obietnice
zgarbiony mistrz szuka skaz
w tym co w nich nieludzkie
nie używa łat na głupotę
nie nakłada farby na wstyd
zszywa poszarpane rany
bez igły i naparstka
samym dotykiem prawdy
która boli ale uwalnia
Komentarze (12)
wieloznaczny majstersztyk.
Pozdrawiam Autora.
Shira - Pozdrawiam Autorkę... po urlopie.
Prawda leczy. I taka jest prawda.
Dobry tekst, pozdro.
Taki to warsztat poetów na wolności, bez ograniczeń, zwłaszcza bez karty do wędkowania!~
Ciekawie spojrzenie na człowieka i "mistrza". Dla mnie zasługuje na 5.
Sokrates - W roli "mistrza" można sobie wyobrazić spowiednika lub innego uzdrowiciela dusz. Jak kto woli.
Z dotychczasowej oceny tego tekstu i zawyżonych ocen tekstów innych, wynika, że portal
schodzi na wszy. Przykro mi..
Shira - Widzę to inaczej: jeśli jest dwója na lekcji i pac linijką po dłoniach, to znak, że czas na naukę.
infelia tutaj akurat nie. Fałszywa skromność, to pycha.
Shira - Dostało mi się po uszach.
piękne i pulsujące
RGorecki - Miło mi.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania