Wąż i sroka
Trawa łaskocze, łzy otulają,
Znów przez ten jeden żywot.
Lecz ścieram je szybko,
Gdyż myśl mnie pociesza,
Że każdy kwiat więdnie.
Staram się
Łapać sznury powietrza,
Plączące się ze mną,
Rozmawiać wraz z falami,
Spróbować dokończyć rozmowy,
Uciekać w sen z drzewami,
Które śpią wiecznie,
Tworzyć wianki ze słońcem,
Promieniującym z oddali niebios.
Gres czy woda -
Pewność ma rozwianą,
Bo będąc w leśnej głuszy,
Świat jest taflą złamaną.
I wciąż trwam tak,
Tańcząc przez cykle księżyca.
Lecz ile ich mi zostało?
Czy tak być może?
Czy jest możliwość
Żyć tak,
Że niby on i ja,
Wąż i sroka?
Komentarze (4)
Skradl mą dusze i ❤
Las to mój żywioł.
Proszę pisz jeszcze
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania