We śnie - Rozdział 1 - To się dzieje naprawdę
„Korytarz. Stare, zielone kafelki na podłodze, jakaś gdzieniegdzie poobdzierana żółto nijaka farba na ścianach. Drzwi co kilka metrów. To chyba moja stara szkoła. Rozbrzmiewa dzwonek i z drzwi, jakby z wnętrza zapchanego autobusu z piskiem wybiegają dzieci, cała ich gromada. Między nimi panie dyżurujące, zupełnie jak kiedyś na przerwie. Lecz nagle dzieci powoli zaczynają znikać, nauczycielki także. I z wrzasków zrobiła się cisza, a drzwi się pozamykały. Tylko tam z daleka, z końca korytarza idzie, idzie jakaś postać. W smokingu, czarnym, dobrze skrojonym, na szpilkach. Z czerwonymi włosami, kręconymi. Idzie spokojnie, a twarz ma bladą jak talerze. Idzie jak gdyby nigdy nic, i ma wzrok na miejscu gdzie to wszystko obserwuje, patrzy się na mnie. Jednak zniknęła w drzwiach.”
To był jeden z wielu podobnych snów Macieja. Znów się obudził, zjadł śniadanie, ubrał i wyszedł do szkoły. Dzień jak co dzień. Jednak sen, który powtarzał się mniej więcej od miesiąca, zaczynał go niepokoić. Może jest na coś chory? Może coś mu się w głowie poprzewracało? Zapewne i tak, jednak wolał myśleć o tym, jakby ten sen miał coś zmienić. I zmieni faktycznie, tylko Maciej tego nie wie, nikt tego nie wie. Starał się tą myśl ignorować jednak codziennie w drodze do szkoły rozmyślał o tym kim jest ta kobieta i czego może od niego chcieć.
-Może to ktoś zmarły z twojej rodziny? – zapytał Krystian, kolega Macieja
-Raczej nie, w rodzinie nie mieliśmy nikogo z czerwonymi włosami, wiedziałbym o tym.
-To może, to jakaś dusza, która błąka się w czyśćcu i błaga cie o modlitwę?
-Też mi coś – odrzekł Maciej – chyba jednak spróbuje świadomego snu.
-Tylko uważaj, jeśli trafi ci się paraliż senny, nie otwieraj oczu- powiedział Krystian, jakby był matką Macieja
Nasz bohater przeżył kolejny nudny dzień w szkole. Był na geografii, na matematyce, biologii i wielu innych przedmiotach, które uważał za niepotrzebne. Znów minął kolejny dzień, w którym nie przydał mu się wzór skróconego mnożenia. Jednak ten dzień, od innych takich samych wtorków, śród i czwartków będzie różnił się znacznie. Tej nocy stanie się coś, co wywróci życie Macieja do góry nogami, jednak wzór skróconego mnożenia, nadal mu się nie przyda.
-Idę spać, nie budźcie mnie o siódmej, bo mam na godzinę później
-Dobrze!- krzyknęła z dołu mama Macieja, pani Helena
Maciej zgasił światło, po drodze do łóżka walnął jeszcze małym palcem u nogi o kant komody i trafił w końcu do łóżka, które jest przecież najlepszym czworonożnym przyjacielem człowieka. Łóżko od rana nie zmieniło się nic a nic, nadal znajdowała się na nim pognieciona kołdra, wymiętolone poduszki oraz dużo chęci do spania, która pojawiała się w najmniej oczekiwanym momencie. Pojawiła się również teraz. Maciej ułożył się wygodnie na łóżku, wygięty prawie jak kabłąk. Ogarnięty wielkim zmęczeniem powoli zasypiał, powoli, lecz musiał złapać „ten moment”. „Ten moment” to taka chwila, którą zna chyba każdy z nas. Pojawia się wtedy gdy jesteśmy bardzo zmęczeni, tak bardzo że potrafimy zasnąć w aktualnej pozycji, czy stojącej, czy siedzącej. Wtedy, gdy już oczy same nam się zamykają, niczym popsute drzwi garażowe, przychodzi chwila w której możemy albo poddać się snu, albo walnąć porządnie głową o stół, jeśli takowy obok nas się znajduje. Jeśli wybierzemy pierwszą opcję, bardzo prawdopodobne iż uzyskamy sen świadomy, czyli to co pragnął osiągnąć Maciej. W takim śnie można robić to czego dusza zapragnie. Można latać, biegać, praktycznie wszystko co przyjdzie nam do głowy. Można także wykorzystać wzór skróconego mnożenia, jeśli ktoś ma taką fantazję.
Maciejowi szczęśliwie udało się uzyskać świadomy sen. Pierwsze co zobaczył to właśnie szkolny korytarz, ten sam, który śnił mu się już wiele razy.
-Hm, to faktycznie wygląda jak korytarz w mojej starej szkole – myślał Maciej, bo w takich snach także można było myśleć
Stare zielne kafelki i drzwi wydały się nagle takie znajome, bardziej realistyczne. Chłopak przechadzał się powoli, jednak nie mógł wejść do żadnych z drzwi. Nie mógł także zejść na dół, ani na górę, bo był tylko jeden, jedyny korytarz. Ciągną się i ciągną, nie było widać z niego wyjścia, w oddali tylko czerń.
-Chyba coś jest nie tak, to nie jest świadomy sen- myślał Maciej
Czytał on bowiem zupełnie coś innego, czytał, iż cokolwiek sobie wyobrazi stanie się we śnie. Jednak tak nie było
-Witaj – ozwał się nagle tajemniczy głos – zanim cokolwiek powiesz, wyjaśnię o co chodzi.
To była ta kobieta, ten sam smoking, te same włosy i ta sama blada twarz. Serce Macieja zaczęło walić niemiłosiernie, jakby zaraz miało wyskoczyć.
-To jest świadomy sen, a ty jesteś tym który śni – powiedziała jakby była to oczywista oczywistość – możesz zastanawiać się dlaczego jednak nie czujesz się jakby był to świadomy sen. Ha! I tu odpowiedź jest prosta, pomajstrowałam coś trochę i udało mi się ciebie złapać właśnie tutaj.
-Ale kim ty jesteś?!
-To w odpowiednim czasie. Mów mi Iks, proszę cie o pomoc.
-Słucham?!- zapytał Maciej zdziwiony bardziej niż po sprawdzianie z matematyki
-Nawiedzam cię w snach od kilkunastu dni.
-Żeby to było kilkanaście – pomyślał Maciej.
-Ponieważ jesteś mi potrzebny - dokończyła tajemnicza kobieta. Szukałam wielu ludzi, jednak ty okazałeś się tym właściwym. Otóż zostałam uwięziona w snach..
-Ale - przerwał – jak to możliwe? Co ja właściwie tu robię?!
-Posłuchaj. Ta historia jest naprawdę długa, a zostało nam mało czasu, bo zaraz się obudzisz. Opowiem ci w skrócie. Jeśli myślisz że sny to zwyczajnie wymysł twojego mózgu, mylisz się. To kraina, w której mieszkają cóż, można by ich było nazwać ludźmi, może tak, istoty. Istoty podobne do ludzi. Są to osoby, które widzisz w snach, każda osoba żyjąca, bądź nie, ma tu swój odpowiednik. Odpowiednik takiej osoby, pojawia się w snach innych ludzi.
-To znaczy, że tu też jest życie?
-Oczywiście, podobne nawet do tego na ziemi. Pozwól że dokończę. Otóż żyłam kiedyś na ziemi. Miałam rodzinę, dom, pracę, lecz pewnego dnia zapadłam w śpiączkę. Jeśli zapadniesz w śpiączkę, twój umysł, odzwierciedlenie ciebie trafia tutaj w humanoidalnej postaci. Tak też trafiłam tutaj, ze śpiączki się obudziłam, jednak w wyniku przypadku i wypadku inna osoba, która także trafiła tutaj przez śpiączkę, przejęła moje ciało.
-Więc, co mam robić? – zapytał Maciej zaniepokojony
-Potrzebuję osoby z ziemi. Musisz znaleźć informacje na mój temat, to gdzie mieszkam, jak się nazywam i tak dalej – relacjonowała szybko Iks. - Potem gdy znów będziesz miał świadomy sen, znajdziesz mnie i przekażesz te informacje. Zaprezentujesz je Radzie, a ja powrócę do swojego ciała
-Ale skąd mam mieć pewność, że nie jesteś tylko zwykłym wytworem mojej wyobraźni?
-Gdy się obudzisz, a stanie się to za mniej niż parę sekund, znajdziesz instrukcję, masz znaleźć jak najwięcej informacji. Pamiętaj!- krzyknęła Iksa, a potem Maciej obudził się.
-Co to do cholery było?! – powiedział chwilę po pobudce – kim była ta kobieta?! Co to jest Rada?! W ogóle, która jest godzina – szybko sprawdził zegarek – uff, dopiero trzecia w nocy.
W jego głowie wrzało, tysiące myśli zalewały jego mózg niczym lawa zalewająca teren po erupcji wulkanu. Co chwila rodziło się nowe pytanie, a co parę sekund Maciej pukał się w czoło.
-Zaraz!- wykrzyknął. - Ta kobieta mówiła coś o instrukcjach.
Maciej szybko poprzewracał kołdrę, poduszkę i materac, nagle zauważył coś na biurku, jakiś papier. Ale taki nieznajomy papier, bowiem w pokoju nie można było nawet spokojnie przejść, panował tam chaos i nieporządek, w sumie to tak jak obecnie w głowie Macieja. Tysiące papierów, papierków i różnych rzeczy walały się na biurku, podłodze, komodzie. Pani Helena nie pochwalała takiego stanu rzeczy i nieraz krzyczała na swojego syna. Jednak ten papier, który dostrzegł Maciej był dziwnie inny. Jakby stary, trochę pognieciony. Chłopak podszedł spokojnie do biurka, które stało przy ścianie i z niepokojem wziął papier do ręki, rozwinął go, gdyż złożony był na kilka części i ujrzał jakiś tekst. Ręce trzęsły mu się tak, że nie mógł rozczytać co jest tam napisane. Usiadł na fotelu, odgarnął resztę papierów i spokojnie zaczął czytać.
"Jeśli to czytasz, to znaczy że się w końcu spotkaliśmy. Jak już wiesz, musisz znaleźć o mnie jak najwięcej informacji. Jako że żyję w snach już sporo czasu, wiele wspomnień zapomniałam. Wiem jedynie, że na ziemi nazywałam się Kasandra Iks. Tyle mogę ci przekazać. Gdy już zbierzesz fakty na mój temat, wywołaj świadomy sen tym co załączyłam w liście, po prostu zapal ją. Pamiętaj, że robisz to w słusznej sprawie. "
~Iks
Załączona była świeczka, którą Maciej obejrzał, jednak sekundę potem wpadł mu pomysł do głowy. Co jeśli ktoś tu przed chwilą był i to podrzucił. Szybko zerwał się z fotela, uchylił drzwi od swojego pokoju i wyjrzał na korytarz. Wszystko wyglądało tak, jak przed zaśnięciem. Wziął latarkę i cicho zszedł po schodach. Poświecił nią tu i tam i w salonie i w kuchni i wreszcie podszedł do drzwi wejściowych. Z obawą i szybkim pulsem chwycił na klamkę w celu sprawdzenia czy przypadkiem ktoś nie zostawił ich otwartych. W końcu pociągnął i ulżyło mu gdy drzwi okazały się być zamknięte. Wrócił schodami do swojego pokoju. Teraz wziął świeczkę ponownie. Nie była okrągła, bardziej płaska, podłużna. Wyglądała na starą, była szara i miała wyrzeźbione jakieś dziwne znaczki. Nie zapalił jej, gdyż się bał. Bał się jak nigdy dotąd, uszczypnął się dla pewności i nic się nie stało.
-To nie jest sen – pomyślał. – To się dzieje naprawdę.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania