we wigilię walentynek
Czas mnie znowu zdublował. Przestałam liczyć, kiedy zabrakło palców u rąk i stóp. Mijają mnie karawany dinozaurów i galopujących osiołków. Następny zaprzęg w wyścigu i nawet już nie wiem, czy bardziej mi żal gryzoni, czy człowieka.
Siedzę obok walizki. Nowa, w kolorze skóry z miedzianymi okuciami. Brakuje tylko stokrotki, żeby policzyć: jechać, nie jechać, jechać...
Jadę. Życie to podróż, codziennie pakujemy się w nowe tarapaty.
Jutro walentynki. Nie obchodzę, mam czarną polewkę.
Nie spotkałam jeszcze kogoś, kto dotknął nieśmiałość, nie rozbierając jej do przytulenia.
Jak bałwan, zapięta na ostatni guzik, czekam. Trzeba być zawsze przygotowanym na najlepsze.
Komentarze (6)
Przytulałaś bałwana? topi się i to jest najlepsze :)
Pozdrawiam
niech każdy pisze o tym co go boli
przyjmę, ale tylko jak będzie zaadresowane "Bałwanica Asteria" :D
ps. zapytam przy okazji, Twój awatar to kobieta z parasolem? skąd pomysł?
Bardzo celne, na najlepsze zawsze i wszędzie, ładny kawałek i niebanalny ¬‿¬
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania