We własnym chlewiku
Widziałem kiedyś morze pokryte wielkimi falami
Niczym pędzące stado koni z białymi grzywami
Kiedy indziej było groźne jak balet upiorów
Zanim zniszczyło sobą wszystko, ucichło
Nawet jedna zmarszczka nie skaziła gładkiej tafli
Choć nieprzewidywalne uwodziło aromatem
Ostatnio zaniedbane cuchnęło obleśnie
Pokryło się wykwitami, tworzywem, tłustymi plamami
Mętna breja rybom i wodnym ssakom nie sprzyja
Dlatego dookoła ma puste, martwe plaże
Trudno uwierzyć, że przez tysiąclecia błękit cieszył oczy
Deszcze, wiatry, rzeki łączyły się w szmaragdowej toni
Widocznie znudziło się morzu sprawianie radości
Woli teraz straszyć, niż być powodem miłości
Komentarze (3)
Niedługo może być problem ze znalezieniem czystej plaży, ludzie nie dość, że zawłaszczają całą Ziemię nie licząc się z innymi użytkownikami tego świata, to jeszcze niszą wszystko czego tylko się dotkną.
"przez tysiąclecia błękit cieszył oczy" - a teraz, gdzie ludzi bardziej rozwinięci mogliby chronić i dbać jeszcze bardziej o ten błękit, oni wolą robić coś prowizorycznie albo jak Maurycy wcześniej napisał, dewastować...
eh.. Niesamowite, i ludzie sami zapracowali na to, by morze straszyło :(
Powolne niszczenie natury przez człowieka. Zabieranie jej własności jaka są lasy, zabieranie fauny i flory, Mordowanie bez skrupułów ziemi. Czy obroni się?
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania