We własnym szeregu
Żyjemy pod drewnianym niebem
W ciemnościach zapalonych świec
Jeśli ktoś inną ma potrzebę
Może w tę straszną jasność biec
Ale kto pójdzie niech nie wraca
Skoro chce tworzyć własny świat
Właśnie dlatego się nie opłaca
Wiedzieć, dlaczego kwitnie kwiat
Kwitnie bo kwitnie, cóż więcej chcieć
Po co się za czymś innym uganiać
Można tu święty spokój mieć
To cenne jest i warte znania
Poszedł w las jakiś tam Jacek - Placek
I więcej nikt nie widział go
Mówił, że w piersiach serce płacze
Że chciałby poznać gdzie tkwi błąd
Poniosło go na cztery wiatry
Niech idzie, jeśli bardzo chce
Nie wygrał w tarot - życia karty
Niech idzie hen, przed siebie gdzieś
Gdzie lepiej będzie mu niż tu
Czego chce szukać w tamtych stronach?
Po świecie będzie się gdzieś snuł
I kiedy nic nie znajdzie - skona
Zostańmy tutaj, w ścianach serc
One ochronią nas od wiatru
On chciał swe życie z sobą nieść
Chciał może coś pokazać światu
Bądźmy bezpieczni tu i teraz
Każdy ma swojej ziemi skrawek
Warto swe chwile w koszu zbierać
Potem zamienić je w atrament
Aby odkrywcy czy poeci
Mogli wyjątkiem być od reguł
Wielu dorosłych, wiele dzieci
Musi pozostać w swym szeregu
Komentarze (7)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania