Wędrowiec spod lasu
Pewnego jesiennego wieczoru w małej wiosce pod lasem zatrzymał się stary wędrowiec. Przyprowadził dwa konie, jeszcze nierozsiodłane po długiej podróży. Zwierzęta parskały cicho, a z ich grzbietów unosiła się para.
Przed karczmą siedział młody chłopak, Nikodem, który od razu zaciekawił się przybyszem.
- Dobry wieczór, panie - odezwał się nieśmiało. - Daleka droga za wami?
- Oj, daleko, chłopcze - odpowiedział wędrowiec, poprawiając płaszcz. - Od gór aż tutaj. A konie nawet nie miały jeszcze chwili odpoczynku. Widzisz, stoją nierozsiodłane, bo ledwie zdążyłem zsiąść.
Nikodem przyjrzał się zwierzętom z podziwem.
- Musiały być zmęczone. Mój ojciec mówi, że koń po podróży zasługuje na troskę tak samo jak człowiek.
Starzec uśmiechnął się lekko.
- Twój ojciec mądrze mówi. Dobre słowa dziś rzadko się słyszy.
W tym momencie z karczmy dobiegł gwar rozmów i zapach pieczonego chleba. Wędrowiec usiadł na ławie obok chłopca.
- A może opowie mi pan jakąś historię? - zapytał Nikodem z błyskiem w oczach. - Lubię słuchać gawędę o dalekich krajach.
- Gawędę powiadasz? Dawno nikt mnie o to nie prosił - zaśmiał się starzec. - No dobrze, opowiem ci o pewnym zamku ukrytym między skałami.
Chłopiec przysunął się bliżej.
- Naprawdę istnieje?
- Istnieje albo istniał - odparł tajemniczo wędrowiec. - Podobno mieszkał tam rycerz, który nigdy nie przegrywał bitew. Pewnej nocy wrócił jednak samotnie, z koniem nierozsiodłanym i mieczem opuszczonym ku ziemi...
- Co się stało? - przerwał podekscytowany Nikodem.
Starzec spojrzał w stronę ciemnego lasu.
- To właśnie jest najciekawsze. Rycerz twierdził, że w lesie spotkał kogoś, kto znał wszystkie jego sekrety.
- I kim był ten ktoś?
- Tego już nikt nie wie. Jedni mówią, że duchem dawnego króla, inni, że zwykłym człowiekiem. Ale od tamtej pory rycerz zmienił się na zawsze.
Nikodem siedział w ciszy, chłonąc każde słowo.
- Chciałbym kiedyś przeżyć taką przygodę - powiedział cicho.
- Każdy ma swoją drogę - odpowiedział wędrowiec. - Czasem zaczyna się ona od jednej rozmowy i jednej gawędy przy karczmie.
Nad wioską zapadła noc, a wiatr poruszył gałęziami drzew. Konie wciąż stały nierozsiodłane, jakby również słuchały niezwykłej historii.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania