Weekendowa Imaginacja

Jak Lucyfer rozkołysany od ucha do ucha

krztusząc swój nochal i minę w szklance

w cudownej pantomimie klepnięciem w plecy

cała sprawa w łańcuchu zdarzeń.

 

Po pijacku każdy zmienny

z ciemności żałobnych w radosny nastrój

rzut oka w pustkę by dojrzeć hierarchię wartości

znakomity dowcip dla umysłu wytrawny.

 

Do dna wygrzdulam napełniony szkopek

dobra brendy dla uspokojenia nerwów

zdecydowanie żeby wyjść za próg

egzekucja tuż za drzwiami budzi niepokój.

 

Wyszczerzam zęby i śmieję się na głos

świat płynie w morzu pogodnego fałszu

mięśnie twarzy w satanistycznych podskokach

odrzucają posłuszeństwo pokory.

 

To męski sposób bycia

Uczciwe wmawianie okropne pozy

taktownie obrócić temat

truskawki i lody śmietankowe (szampan chodzi po głowie)

mgiełkę łez zamienią w radosny powiew.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Grafomanka 4 miesiące temu
    Jakoś nie widać w tym duszy, raczej zimne i bezduszne AI...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania