Wena
Jesteś moim tlenem,
Który napełnia mnie natchnieniem.
Ujrzałem Ciebie tego czerwcowego dnia,
Który był dla mnie końcem życia.
Pozwoliłaś ujrzeć mi światło w ciemności,
Którą widziałem w swej przyszłości.
Zamieniłaś spływające po policzkach łzy,
W słowa zapisane na twarzy.
Gdy jesteś obok,
Wierzę, że zdobędę swój obłok.
Jednak noszę jeden lęk w sercu,
Że kiedyś zabraknie mi mego tlenu.
Komentarze (8)
Jak dla mnie to fajnie opisana jest tak jakby zależność od drugiej osoby (że zabraknie tlenu). Wiersz na 5
D4wid, metafory, porównania, zaczyna się w Twoich wierszach "dziać", powiem Ci, kolego. Do głębszych uczuć już zaczynasz nas przyzwyczajać. Popracuj nad rymami (sam wiesz o co chodzi), dlatego zostawiam 4 :)
Rymy do dopracowania ;) I wybacz, ale wręcz muszę się przyczepić do drugiej zwrotki. Spotykasz kobietę, która staje się dla ciebie równie niezbędna co tlen i kończy się twoje życie? ;) Ja odebrałabym to raczej, jako początek. Zostawiam 4 ;)
To nie o to chodzi. W czerwcu zerwała ze mną dziewczyna i wtedy zacząłem swoją przygodę z pisaniem, więc tutaj chodzi o to, że tamtego dnia spotkałem ,,wenę" :)
Jakby to wytłumaczyć. Była to moja pierwsza miłość, więc swego rodzaju był to koniec mojego świata. Jednak tutaj bardziej chodzi o to, że to był koniec świata, w którym nie starałem się pisać.
No i teraz już wszystko rozumiem ;)
bardzo fajny wiersz i fajnie też napisałeś o tym że nie da się żyć bez drugiej osoby 5 :)
Tutaj chodzi o wenę :3 Nie o drugą osobę, niestety :/
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania