Weneckie Lustra
Utknąłem w gabinecie weneckich luster
Próbuję was zamglonych dostrzec
Jednolicie w kolorze skały ten obraz
Podejdź bliżej, bo chcę cię rozpoznać
Zobaczyć obrys, wyłuskać detal
Czy ty się smucisz, czy uśmiechasz?
Jak gdybym obserwował z daleka
Samotny, stojąc w łódce Claude'a Moneta
Ludzkie plamy jak płyn się poruszające
Z przylgniętym do lustra czołem
Obserwuję i chcę was zrozumieć
To jakby z rozchlapanej czarnej farby
Wydobyć jak interaktuje człowiek
Ty z drugiej strony widzisz mnie klarownie
Powiedz, czy prawdziwy mam wyraz twarzy?
Ukryty przed własnym, cudzym wzrokiem
Czy moje zachowanie można nazwać normalnym?
Utknąłem w gabinecie weneckich luster
Jeśli przyłożę dłoń do zwierciadła
Będę miał nadzieję, że to odwzajemniasz
Komentarze (1)
Ten rewelacyjny. Fiu fiu, pięknie piszesz, autorze.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania