Wesele panny Elizabeth
Ela była znajomą Filipa z portalu randkowego, poprzez który nieudolnie próbował połączyć się z nią w parę. Teraz brała ślub, a Filip miał grać na jej weselu jako jednoosobowa orkiestra.
- Jesteś DJ-em? – zapytał go jakiś facet.
- Nie. Moi kumple z orkiestry dzisiaj nie przyszli. I tak będę musiał im oddać swoją wypłatę.
- To chyba nieuczciwe.
- Pobiją mnie, jeśli tego nie zrobię. To niebezpieczni ludzie. Zajmują się na ogół promocją i marketingiem.
- Mogę cie zastąpić na chwilę. Jestem Mateusz.
- Filip.
- Skończyłem swego czasu szkołę muzyczną. Umiem sznupiąc zagrać symfonię Beethovena. Idź poderwać jakąś laskę. Tamta w kącie się na ciebie gapi.
- To moja siostra.
- A tamta?
- Spróbuję.
Filip skorzystał z okazji i podszedł do kobiety.
- Cześć. Zatańczysz?
- Spieprzaj stąd.
- Jesteś niemiła.
- Jak kopnę cię w dupę to się zamkniesz?
- Okej, już idę.
Filip zwrócił uwagę na inną dziewczynę, mając nadzieję, że tym razem pójdzie mu lepiej.
- Hej. Masz chwilę?
- Jeśli chcesz podupczyć to idź do burdelu.
Do trzech razy sztuka. Filip zaryzykował i zaczepił kolejną dziewczynę.
- Eee... – zaczął.
- Proszę zabrać ten talerz.
- Nie jestem kelnerem.
- O, przepraszam.
- Eee… Może pójdziemy do mnie? Mam wolny pokój.
- Mogę z tobą zatańczyć, a co najwyżej dać buziaka w policzek.
- Słabo tańczę.
- To nic trudnego.
- Poprzedniego Sylwestra spędziłem nieprzytomny pod klubem.
- Aż tak się upiłeś?
- Nie, pobili mnie jacyś kolesie. Nie jestem królem imprezy.
- Chodź, podeptajmy się trochę. Wynieś cos z dzisiejszego wieczoru.
- Już ukradłem pomarańczę.
- To ona ci tak wypycha spodnie, co?
- Nie, to…
Filip poczuł czyjąś dłoń na ramieniu, a potem niemiły głos w uchu.
- Zostaw moją dziewczynę.
Głos należał do Mateusza. Filip nawet nie zauważył, że muzyka przestała grać.
- Musisz wracać do roboty. Mam obolałe palce. Rano dostałem weny i napisałem dwieście stron powieści. Jechałem na dwie maszyny.
- Naprawdę?
- A potrafisz to sobie wyobrazić?
- Nie.
- No właśnie. Idź, ludzie chcą tańczyć.
Filip ze smutkiem wrócił do sprzętu. Już do końca wesela fałszował.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania