Węzły chłonne

Widzieliśmy odcień asfaltu przyklejony do ściany budynku. A letni podmuch wiatru szorował beton opiłkami światła. Wciskam się pomiędzy cienie, które zrzucił budynek, jak starą skórę, a teraz lśni i olśniewa, a mnie ten widok mocno już nudzi. Nazywam się imieniem, które noszę po przodkach, jakbym zakładał mundur lub zrzucił z piedestału urnę, by w jej prochach udawać, że jestem nad piaszczystym morzem.

 

Nie ogoliłem głowy i powoli mieszam się w odpowiedziach albo zupełnie nie przywiązuję uwagi, bo nigdy nie potrafiłem z określonymi rzeczami mieć silnego węzła, wiązać się ze sprawami na guza, całować powoli, liczyć, że w czerwcu na chwilę odetchnę.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • siena wczoraj o 15:57

    Niepokojące i. Takie ożywcze. Zaciekawiło mnie.

  • Jakub Andrzej Tomkiewicz wczoraj o 20:40

    Dzięki

  • Absens wczoraj o 18:12

    "Określone rzeczy" nie czytają?
    Pozdraiwam

  • Jakub Andrzej Tomkiewicz wczoraj o 20:41

    co mają czytać?

  • Absens 9 godz. temu

    Twoich tekstów
    Ale może źle interpretuję:
    "Widzieliśmy" , "nigdy nie potrafiłem z określonymi rzeczami mieć silnego węzła, wiązać się ze sprawami na guza," , "całować powoli"

  • Starszy Woźny

    Mnie kiedyś wiązadła puściły.
    Kuśtykałem, ale się wykaraskałem.
    - Proszę Ja Ciebie -

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania