Wgłąb spoczynku
W oczach smutek,
w sercu złość.
Gniew wypełnia go na wskroś.
Wstając wie, że ma już dość.
Chwycił kluczyk,
łzę uronił.
Wchodząc wiedział,
co już zrobił.
Więc skierował się na wschód,
tam, gdzie ulic pusty ruch.
Utwór niósł go pewnie wprzód.
Dłonie ścisnął - trzyma pewnie,
nogą mocniej nie nadepnie.
Głos już umilkł,
serce - dzwon,
skóra przepełniona krwią.
Był skupiony, pewny, zmrok,
gdy zwalniając poczuł wzrok.
Oddech szybki,
ręce drżą.
W końcu pękł -
zatrzymał to.
I tak stojąc na parkingu,
rycząc patrzy wgłąb spoczynku.
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania