Why?

Promienie słońca z gracją przebijały się przez strzechę zielonych liści, aby dotrzeć do najniżej rosnących kwiatów i traw. Bratki kołysały się w rytm muzyki wygrywanej przez wiatr na konwaliach, którym przygrywały dzwoneczki. Źdźbła traw nachylały się wraz z kolejnymi powiewami ciepłego zefirka.

Na zielony dywan mchów spadła szyszka upuszczona przez niezgrabną wiewiórkę, która zapomniała się podczas podniebnych ewolucji. Szyszka przetoczyła się, aż pod dwuletniego dębaczka. Pod jego liśćmi nie można było zauważyć tej małej, zielonej szyszki.

Wszystko było spokojne, ciche i uśpione, aż do momentu, gdy na scenę wkroczyła wkurzona Kaszanka. Kleła pod nosem przechodząc po mchu i trawie. Po jej zachowaniu można było wywnioskować, że może zrobić komuś krzywdę. I tak się też i stało. Potężnym kopem wymierzonym w szyszkę trafiła młodego dębaczka powodując u niego utratę łączności z integralną częścią każdego drzewa korzeniami. Ledwo drzewko upadło, a Kaszanka wykonała kolejne kopnięcie. Tym razem trafiła w zieloną szyszkę, która to poleciała, aż na drugą stronę prześwitu w lesie (inaczej zwanego polaną). Tam swym upadkiem spowodowała wypadek, bratki straciły kwiatki. Jednak te zniszczenia nie wywołały żadnej reakcji u sprawczyni, nawet drobny grymas jej kiszki nie zdradził jej emocji poza wkurzeniem.

Wychodząc z polanki napluła jeszcze do dzwoneczków i obsikała konwalie. Poczym oddaliła się od miejsca zbrodni w niewiadomym kierunku i w niewiadomym celu z wiadomym wkurzonym humorem.

Poranny blask słońca ukazał świeżo wypucowane i błyszczące samochody. Tak, pan Zenon wypolerował je dokładnie swą nową gąbką do mycia samochodów. Nawet dekle po raz pierwszy ukazały swą prawdziwą metaliczną twarz pozbawioną zabrudzeń i zanieczyszczeń spowodowanych jazdą po upapranej nawierzchni dróg i bezdroży.

Tak, pan Zenon się postarał. Zamieciony został cały parking, na którym nie ujrzałbyś już żadnego papierka po cukierku czy opakowania po chipsach. Drobne ziarenka piasku zostały zgarnięte, aż do samego krawężnika, gdzie mogły zostać podłożem dla pionierskich traw zdobywających nawet ten jeszcze nie zasiedlony przez rośliny i zwierzęta asfaltowy parking.

Tak, pan Zenon się postarał. Okalająca parking ze wszystkich stron siatka została świeżo pomalowana na ciemnoczerwony kolor, który zakrył nawet najdrobniejsze przebłyski rdzy tak lubiącej metalowe druty. Brama świecił świeżością i czystością jakiej nie widział tu nikt od wielu, wielu lat.

Nagle na parking spadła gigantyczna bomba-pomidor. Wybuchła tuż po zetknięciu się z nabierającym ciepłej temperatury asfaltem. Eksplozja rozrzuciła zgniłe wnętrze warzywa rozrywając siatkę i wywracając bramę. Dwa z trzech stojących na parkingu samochodów po wywróceniu się wybuchło powodując dalsze zniszczenia. Budka stróża zajęła się ogniem, gdy z trzeciego samochodu wypadł bak z paliwem, a benzyna zaczęła się rozlewać.

Wokół roznosił się jedynie swąd spalonych opon, płonącej benzyny oraz smród zgniłego pomidora. Nad miejscem wybuchu unosił się ciemnobrunatny dym, delikatnie rozwiewany przez delikatny wiaterek.

Tak, pan Zenon się postarał, ale na darmo.

Z lodówki wyszedł spocony salceson po seksualnych wyczynach z serem. Jego zarośniętym obliczu malowało się zadowolenie. Nikt i nic nie mogło mu tego humoru popsuć. Wytarł spoconą rękę o kawałek zarośniętego szczeciną mięcha, który był częścią jego twarzy. Odepchnął kilka łyżek i widelców, które szykowały się do skoku. Po jego uśmiechu można było wywnioskować, że uważa się za pana zlewu. Gdy jeden z widelców tego nie uznał salceson znokautował go wyginając mu część głowy. Potem wrzucił całą widownię do zlewu kilkoma pchnięciami i zszedł na świeżo umytą podłogę kuchenną.

Kaszanka uderzyła go z otwartej dłoni w owłosioną część salcesonu. Rozległo się mlasknięcie uderzenia i okrzyk:

-Why? –zapytał salceson bo był dżentelmenem zrobionym z angielskiej świni.

W wieczornych wiadomościach była tylko drobna wzmianka o wybuchu zgniłego pomidora bomby lotniczej. Prawie nikt się tym nie przejął, poza krowimi wymionami, które to bardzo chciały być terrorystkami. Jednak krowa im na to nie pozwoliła.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Pulinaaa 2 godz. temu
    Krowa krowie nie dorowna ...pamiętaj

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania