wiara głodnego nie syci

O tym, że go nie ma, wiedzą, dlatego gości w wierze.

Wierzą też, że wszechmocny choć rzeczywistość, a głównie logika temu przeczą. Sami też przeczą, modlitwami.

Gdyby mieli pewność że on wszechmocny to odpuściliby klęczenie z dlońmi i nosem zadartym w górę, bo taki wszechmocny wie wszystko. Nawet kazał (wedle zapisów wiary) tak to przekazać:

“...Zanim słowo się znajdzie na moim języku, Ty, Panie, już znasz je w całości. Ty ze wszystkich stron mnie ogarniasz”.

 

Mimo tego paciorek czy koronka bez opamiętania klepią psalmy chwalebne , by potem prosić Jezusa o ogień coby pożerł stodołę sąsiada.

W tej intencji dodatkowo wciskają

w skarbonki sałatę.

 

Gdyby nie te dary, proboszcz oświeciłby owcę czy barana, ale wtedy musiałby zakasać rękawy.

Aż tak wierzącymi te leniwe i często też rozpustne dostojne tęgości nie są.

A popyt na wiarę w nieskończonoś nieskończony, ze stuprocentowym, nadzwyczajnym i nieopodatkowanym zyskiem, nawet na ugorze.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania