Wiatrem kołysana

Odchodzi w ciszy, jak cień, bez pożegnań,


nie prosi o łzy, gardzi fanfarami,

znika w popłochu kusząc wspomnieniami.

Jej nieobecność dotyka boleśnie.


Nie płonie gniewem, nie szuka wyjaśnień,


zniknęły w oczach kolory radości.


Czas się oddalił, spiesznie, bez ostrzeżeń, 


wiatr rozwiał cienie młodzieńczych rumieńców.

W słońca promieniach, w dolinie uniesień,


płynęła szumnie strumieniem nadziei. 


Śpiewając hymny minionych poranków

odeszła w ciszy, nie patrząc za siebie.

Została pustka – bolesna i smutna,

echo imienia, co już nie powróci.

Jak liść porwany w niepamięć jesienną,

jak fala wodna, co nie zna odwrotu.

 

Młodości ślady – przez wiatr kołysane,


w porywach gnane ku cichym przystaniom,


z zuchwałych lotów rutyną skażone –


tak znikła młodość, jak światło w przestrzeni.

Średnia ocena: 1.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania