Widzenie
Patrzysz i nie widzisz. Prawda, że smutne? Dano ci ten piękny w swej niedoskonałości zmysł, a ty nie możesz zrobić z niego prawdziwego użytku. Masz mnie przed sobą i... i nic.
Ja jestem cierpliwy i przyzwyczajony do długiego oczekiwania, nie tylko dlatego że lubię wędkarstwo i szachy, tak już po prostu mam. Siedzę naprzeciwko ciebie. Patrzę w te oczy zmęczone życiem, acz dalej piękne. Żaden najdrobniejszy ruch nie ucieka w mą niepamięć.
Taki milczący czuję się jak zwykły, nachalny podglądacz, ale co mi w takiej sytuacji pozostało? O zgrozo nie mogę nic powiedzieć, wydać z siebie żadnego dźwięku, który mógłbym zwrócić twoją uwagę. Pieprzony ogranicznik! I to dali mi go za duperel – niezapłacone mandaty.
W pokoju otwierają się drzwi. Dwóch sztywnych z wyglądu i zachowania mężczyzn w ciemnych okularach wkracza w tą intymną chwilę. Ja niemy, ona niewidoma.
Wyższy ubrany w zwykły, czarny garnitur wyjmuje z kieszeni gumę. Ciszę zaburza rozrywane opakowanie. Szczęki mężczyzny zaczynają miarowo pracować. Niższy spokojnym, przywykłym do wydawania poleceń głosem mówi:
- Koniec widzenia...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania