Widziałem kopalnię bieli

Widziałem kopalnię bieli.

Ciężkie maszyny wydzierały z ziemi białość,

ładowały i wywoziły daleko;

ich droga była naznaczona bielą.

 

Zaglądaliśmy w jasną głębię.

Słońce tylko ją podbielało,

aż trzeba było mrużyć oczy.

Znad drogi unosiły się białe chmury,

a na niebie białe wisiały obłoki.

 

Rozdrabniano tam biel,

by dostać się do jej wewnątrzbiałości.

Bo bieli nigdy dość -

tak wielu ściemnia,

a przyszłość rysują nam zawsze

w czarnych barwach.

 

[Refleksja na temat kopalni kredy w Mielniku]

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (18)

  • jolka_ka 27.07.2019

    Trochę za dużo tej bieli. Wiersz może zyskać jak się wytnie te powtórzenia i jakoś zostawi w domyśle :) Ale jak? Tego już nie wiem.

  • Bogumił 27.07.2019

    Jesteś bohaterem.

  • puszczyk 27.07.2019

    Trochę jol_ka ma rację.
    Nie wiem, dlaczego nie szukałeś metafor synonimicznych typu: kolor anioła, mleczność, śnieżność, itp. i czasami zastosowałeś.
    Biel jest motywem przewodnim tego wiersza, ale trochę przesadziłeś.
    Zdecydowanie wyciąłbym: z, ich, ją, tam, jej, nam, mam.
    To bardzo zbliżyło by wiersz do współczesnej formy wyrazu z dopowiadaniem tych słów już przez czytelnika.
    Bez łopatologii.
    I nie bardzo rozumiem czasami duże litery, jak nie ma interpunkcji.
    A piszę to wszystko, bo to dobry wiersz, tylko aż się prosi o nowoczesny tuning.

  • Zaciekawiony 27.07.2019

    Powtórzeń biel/białość jest celowo dużo, chodziło o operowanie tym samym ogólnym pojęciem, więc zastępowanie jej określeniami obrazowymi kierowałoby uwagę w złą stronę. Formę będę jeszcze przerabiał, tylko tekst musi swoje odleżeć.

  • puszczyk 27.07.2019

    Zaciekawiony Każdy będzie miał swoje wizje, a to już dobrze, bo dla badziewia nigdy nie mam wizji tylko bat.
    Celowość powtórzeń była dla mnie zrozumiała, a chodziło o to, czy nie przegiąłeś pały :)

  • Tjeri 27.07.2019

    Zaciekawiony - jak dla mnie słuszny kierunek.

  • Zaciekawiony 27.07.2019

    Tjeri
    Niektóre teksty sprzed miesięcy już przerabiałem, zmienił się wiersz "To" ale nadal nie jest to ostateczna wersja.

  • Canulas 27.07.2019

    Dwunasty wers odpowiada czemu tam tyle bieli.

  • puszczyk 27.07.2019

    A jakby nie napisał, to dopiero by fajnie było... :)))

  • Tjeri 27.07.2019

    Ja bym usunęła ze dwie "biele" tudzież "podbielało". Powtórzenia akurat jak dla mnie tu pasują (tylko ciut przedobrzyłeś), nie stosowałabym żadnych białych zamienników. Ciekawy tekst.

  • puszczyk 27.07.2019

    Ty ogólnie byś z dziesięć słów zostawiła.
    Najlepiej wykropkowanych :)))

  • Tjeri 27.07.2019

    puszczyk a właśnie że nie! Dwa małe cięcia w punkcie strategicznym :D.

  • betti 27.07.2019

    Widziałem kopalnię
    Ciężkie maszyny wydzierały z ziemi
    ładowały i wywoziły
    ich droga była naznaczona jasnością

    Zaglądaliśmy w głębię
    słońce ją bieliło
    aż trzeba było mrużyć oczy
    Znad drogi unosiły się chmury
    a na niebie wisiały obłoki

    Rozdrabniano tam biel
    by dostać się do jej wnętrza

    Tego nigdy dość
    tak wielu ściemnia
    a przyszłość rysują nam zawsze

    w czarnych barwach

    Ja mniej więcej tak widzę Twój wiersz.

  • Zaciekawiony 27.07.2019

    Tu z kolei jak na moje czucie za mało bieli. No ale jeszcze zobaczymy, jak tekst trochę poleży, to go poprzerabiam.

  • betti 27.07.2019

    Zaciekawiony w tytule jeszcze była przecież.

  • 00.00 28.07.2019

    Taka ilość bieli na żywo, musi być niesamowitym widokiem. Nie dziwi mnie przebielenie w wierszu.
    A z drugiej strony, mogłeś na przykład nawiązać do czerni tablicy i tym tropem stworzyć coś na niej w końcowym rozwiązaniu. Kreda służy do pisania i nie tylko. Dawniej wchodziła w skład farby do malowania ścian.

  • Zaciekawiony 28.07.2019

    Tu inspiracja:
    https://i.imgur.com/EktKyE3.jpg

  • Zaciekawiony 12.10.2019

    [druga wersja]

    Widziałem kopalnię bieli.
    Ciężkie maszyny wydzierały z ziemi białość,
    ładowały i wywoziły daleko;
    ich droga była naznaczona bielą.

    Zaglądaliśmy w jasną głębię.
    a słońce tylko ją podbielało,
    aż trzeba było mrużyć oczy.
    Znad drogi białe się wznosiły chmury,
    a na niebie białe wisiały obłoki.

    Rozdrabniano tam biel,
    by dostać się do jej wewnątrzbiałości
    i rozwożono daleko.
    Bo światu bieli nigdy dość.
    Tak wielu ściemnia,
    a przyszłość rysują nam zawsze
    w czarnych barwach.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania