Więc ruszyłem... - NibyDrabble
Stałem roztrzęsiony, zlany potem, a do tego bolała mnie głowa, jak jeszcze nigdy. Ktoś mówił do mnie:
- Musisz podjąć decyzję. Tak czy nie? Wybieraj, a zmienisz swoje życie.
Ja nie mogłem tego słuchać. Rozglądnąłem się wokół. Mnóstwo ludzi wpatrzonych we mnie, jakby oglądali przedstawienie. Thriller, w którym nie można się nudzić.
Wziąłem głęboki oddech i czym prędzej wybiegłem z kamiennej twierdzy. Wystrzeliłem jak z procy, a będąc przed budynkiem, odwróciłem się na sekundę. To nie był dom, ani nawet blok, to był cholerny zamek, z którego zaraz za mną wybiegło kilku drabów i zaczęli mnie gonić.
Przyśpieszyłem tępo. Już po minucie szalonego biegu złapała mnie kolka, jednak nie zwracałem na to uwagi. W tym momencie przejmowałem się zaprzęgiem ludzkich haskich, którzy deptali mi po piętach. Ujrzałem kilka metrów przed sobą spadek, mały balkon, z którego rozchodziły się dwie drogi. Rozdroże zbudowane ze schodów, skierowane było na boki, a pośrodku stała barierka, czyli najszybsza droga na dół. W tym momencie nie myślałem, ja po prostu robiłem.
Spadając, ujrzałem mężczyznę w garniturze, którego zapamiętałem z pomieszczenia z twierdzy. Teraz nie mogłem dać się złapać.
Naskoczyłem na niego, a pod sobą usłyszałem głośne chrupnięcie. Odgłos przypominał chrupki, chipsy, które ktoś gryzł w ustach. Jednak byłem całkowicie przekonany, że były to kości.
Nie zastanawiając się długo, pobiegłem dalej. Słyszałem za sobą okrzyki ludzi, wrzaski gapiów oraz strzały. Tak. Próbowali strzelać z pistoletów. Nie, ani razu nie trafili.
Biegłem dalej, nie zatrzymując się ani razu. Nie odwróciłem się też, gdyż wiedziałem, że jeśli to uczynię, poddam się ich potędze. Zniewolą mnie! Nie, muszę biec! Muszę uciekać aż do końca!
Aż do końca… Lecz czego?
Otworzyłem oczy. Stałem na podwyższeniu, koło siebie miałem mych bliskich, krewnych. Po mej prawej stronie stał ksiądz, a przede mną – kobieta w welonie.
- Musisz podjąć decyzję. Tak czy nie? Wybieraj, a zmienisz swoje życie.
„Tak czy nie?”, pomyślałem „Oczywiście, jestem gotów”. Rozglądnąłem się wkoło. Byłem gotów na wszystko. Więc ruszyłem…
Komentarze (23)
Jesteś pewien, że to drabble? ;-;
Drabble - krótkie opowiadanie z zaskakującym zakończeniem (przynajmniej tak mi mówiono)
Drabble to opowiadanie do stu słów xD
Mówiono mi, że ma być krótkie, więc takie zrobiłem.
Teraz lepiej? :D
Świetnie:)
Neurotyk Co świetnie?
Karo, tytuł niby :) A tekst, 4, bo do mnie jakoś nie trafił :) Ale nie był zły :)
Neurotyk dziękuję ;)
O matko, mam nadzieję, że nie każdy mężczyzna postrzega tak ślub xD ale i tak bardzo mi się podoba :D 6 ;)
Marcepanowa Dziękuję ;)
A pytanko: Jak według ciebie postąpił mężczyzna na końcu?
Tak, jak w retrospekcji? Uciekł? Czy ruszył w drogę życia, jaką jest małżeństwo?
Karo, skoro był gotów na wszystko... Mam nadzieję, że małżeństwo. Wydaje mi się, że gdyby uciekł, oznaczałoby to, że jednak nie na wszystko jest gotowy.
marcepanowypotwor Mhm, ciekawe podejście. Uważasz, że zawsze jest happy end?
Karo, oczywiście, że nie, ale jeśli nam to chociaż minimalne szanse powodzenia. Chodziło mi tez bardziej o takie małżeństwo z krwi i kości, a nie o bajkowy związek księcia i księżniczki
*nie 'nam', tylko 'ma'
marcepanowypotwor mądrze ;) choć ja widzę tutaj bardzo dużo opcji dalszej akcji ;)
Karo, racja! Aż się zdziwiłam, że z pozoru taki prosty tekst dla tyle możliwości interpretacji :) dobra robota :)
marcepanowypotwor dziękuję ;)
To zdanie: "Tak czy nie? Wybieraj, a zmienisz swoje życie." brzmi jak groźba. Przynajmniej dla mnie. Tekst fajny.
Dziękuję ;)
Karo, mogę baśń o tobie napisać? Tylko będzie wulgarna i będą tam Twoi rodzice w małej części?
Spoko ;) tylko bez prawdziwych nazwisk ;)
Mnie się podobało. Trafiło się jednak brzydkie powtórzenie ,, ani razu.'', co zepsuło mi odbiór, 4 :)
Drabble mają równo sto słów i zaskakujące zakończenie czyli to krótkie opko :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania