Wieczne onamudaje
Ona mu daje na koniec roku,
on na początku nowego,
on coś twardego przynosi w kroku,
a ona coś mięciutkiego.
Ona mu daje kiedy dzień wstaje,
a on najczęściej wieczorem,
daje jej także na zawołanie:
„Daj to, co najchętniej biorę!”
Ona mu daje już lat czterdzieści
i nadal ma co mu dawać,
chociaż to w głowie ledwie się mieści,
lecz on wciąż lubi dostawać!
Ona mu daje, a tu kostucha
zagląda przez jego ramię
i razem z nim ją przyjemnie rucha
i szepcze: „Ja tu zostaję...”
Komentarze (14)
Pięć
O! A to mój pierwszy raz...
Nie każdy pierwszy raz bywa przykry ? Zgrabny onamudaj. Pozdrawiam
Intrygujący wiersz, taki minipornos. Nawet zgrabnie napisany.
Cicho_sza, Morus, może i zgrabny, na pewno nie filmowy, trochę za bardzo zgrzebny, na moje oko. Na pewno nie dorównam Szpilce. Za to dzisiaj wymyśliłam historyjkę, dlaczego ta miniaturka nosi nazwę "onamudaj", a nie "onamuzkosz". Może zaraz zamieszczę tę rymowankę.
Ostatni wymiata i za niego piątak, właśnie onamudaj w sprośnym stylu wygrał onamudajowy konkurs.
Czujesz onamudajowego bluesa. O! może się pobawimy? Rzuć jakieś hasła i napiszemy pod hasła np. Ona mu daje puszkę sardynek ?
No dobra. Pobawmy się. Zaraz stworzę plac zabaw, tzn. wkleję tytuł i swoje tekściki, bo już mam pomysły. Dobre to Twoje hasło :)
Chce Ci się w to bawić? Nie szkoda talentu na taką prosciznę?
Nie podoba mi się ostatnia strofoida, to "rucha" raczej nie na portal literacki.
Lauro, chciałam zamieścić jakiś poważniejszy tekst, ale nie mam na to na razie siły ani nastroju. Co do tego słowa, jest tak samo obecne w słowniku, jak np. wróbelek, albo trawnik. Można czasem użyć. Ja nie lubię wulgaryzmów, ale pomyślałam, że tu, w tej ułożonej z kilku miniaturek, dłuższej historii, bardzo prostej zresztą, aż zgrzebnej, to słowo dobrze się odnajdzie obok słowa "śmierć".
Mówi się czasem, w nieładnym slangu, o kimś, kto kogoś oszukał, wykiwał, przechytrzył - tak: "Ale go wyruchał" (przepraszam za wulgaryzm). Te słowa oznaczają zdumienie, a wulgaryzm podkreśla nikczemność jakiegoś oszusta.
W tym wierszu pokazuję, że niczego nie możemy sobie dawać wiecznie. Tytuł "wieczne onamudaje" to taka troszkę ironia dotycząca tych Mickiewiczowskich malin, czy kwiatków do wianka. To są rzeczy nietrwałe, ale... dusze będą się wiecznie błąkać w jakiejś mgle, i dawać sobie cienie malin i cienie kwiatków...
Miłość jest silniejsza niż śmierć. Pisze o tym chociażby Baczyński. Ale - nie ta cielesna. "Śmierć nas wyrucha". Oszuka, przechytrzy, zamieni ciało w proch. Tak zrobiła z Krzysztofem Kamilem.
Zestawiłam słowo śmierć z wulgaryzmem, żeby jej poniekąd... dopiec .
Zrozumiałam kontekst, niemniej, jak sama chyba widzisz, całość utrzymana w nieco frywolnym nastroju, a na koncu określenie, które jest wulgarne i wali po oczach. To się kłóci. Przekracza granicę dobrego smaku.
To moje odczucie, być może innym się podoba.
Zakochałam się w tym wierszu i nie mogę przestać rechotać :-)
5!!!!
Jakby bylo 6 gwiazdek tutaj to dałabym 6:-)
Pozdrawiam,
:-) hih
JamCi! Chyba zajrzałaś pod wszystkie moje teksty! :))
Trzy Cztery prawie. Jak mi coś podchodzi, to biorę więcej. Czekam na więcej. Hih.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania