Wieczność czeka

smutno

zabolało w sercu, zakuło

to dzisiaj?

usiadłam niespokojna

kiedyś wyczekiwałam znaków

ptak wleciał do kuchni poraniony

wąż wspiął się na drzewo, koń upadł zmożony

ale senne mary nie dały ukojenia

teraz wsłuchuję się w ciebie

czytam jak z kartki delikatne westchnienia

szepty

wiem

chwili nie oszukam

nie ucieknę, ciała nie ukryję

zabierzesz wszystko

bez wyjątku

zostawisz resztę, świat dziwny, szalony

czas nieugięty, niemiłosierny

bez korony

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • veritas 2 miesiące temu
    Przyjemnie się czyta, ładny tekst, głęboki. Brawo!
  • SadButTrue 2 miesiące temu
    Bardzo Ci dziękuję:) Nie spodziewałam się tak miłej oceny, dodaje otuchy. Pozdrawiam:)
  • ireneo 2 miesiące temu
    co się zaczęło to i kończy. Na wieczność się kończy ale wiecznością być nie może
    - wieczność, jako że nie ma końca, nie miże mieć początku. I to dobra wiadomość. Żywy ma nieskończoną ilość potrzeb rejestrowanych zmysłami. Zużyty na śmierć zmysłów nie posiada. W związku z tym nie ma żadnych potrzeb. A kto nic nie potrzebuje? - bingo, tak tylko mając wszystko nie potrzebujemy czegokolwiek. Nawet bóg nie będzie potrzebny. Jest przydatny, gdy coś potrzebujemy, a nie dajemy rady osiągnąć. Zresztą nigdy się nie sprawdza.
  • SadButTrue 2 miesiące temu
    Wieczność nie mam pojęcia czy istnieje, ale czekam az wyskocze z tej matrycy... czy będzie to wieczność, czy na wieczność będzie to nic, czas na pewno pokaże, ale juz o tym nie napiszę:) teraz potrzeba pisania

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania