Wieczność czeka
smutno
zabolało w sercu, zakuło
to dzisiaj?
usiadłam niespokojna
kiedyś wyczekiwałam znaków
ptak wleciał do kuchni poraniony
wąż wspiął się na drzewo, koń upadł zmożony
ale senne mary nie dały ukojenia
teraz wsłuchuję się w ciebie
czytam jak z kartki delikatne westchnienia
szepty
wiem
chwili nie oszukam
nie ucieknę, ciała nie ukryję
zabierzesz wszystko
bez wyjątku
zostawisz resztę, świat dziwny, szalony
czas nieugięty, niemiłosierny
bez korony
Komentarze (4)
Przyjemnie się czyta, ładny tekst, głęboki. Brawo!
Bardzo Ci dziękuję:) Nie spodziewałam się tak miłej oceny, dodaje otuchy. Pozdrawiam:)
co się zaczęło to i kończy. Na wieczność się kończy ale wiecznością być nie może
- wieczność, jako że nie ma końca, nie miże mieć początku. I to dobra wiadomość. Żywy ma nieskończoną ilość potrzeb rejestrowanych zmysłami. Zużyty na śmierć zmysłów nie posiada. W związku z tym nie ma żadnych potrzeb. A kto nic nie potrzebuje? - bingo, tak tylko mając wszystko nie potrzebujemy czegokolwiek. Nawet bóg nie będzie potrzebny. Jest przydatny, gdy coś potrzebujemy, a nie dajemy rady osiągnąć. Zresztą nigdy się nie sprawdza.
Wieczność nie mam pojęcia czy istnieje, ale czekam az wyskocze z tej matrycy... czy będzie to wieczność, czy na wieczność będzie to nic, czas na pewno pokaże, ale juz o tym nie napiszę:) teraz potrzeba pisania
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania