Wieczność w jednym sercu": Odrodzenie (1)
05.01.26
ROZDZIAŁ I: ARCHITEKTURA ROZPACZY
Rok 2026 nie przyniósł wyzwolenia, lecz duszność.
Ziemia stała się ciasną klatką, przeludnioną i spowitą ciężkim, szarym smogiem.
Choć technologia oczyszczania atmosfery istniała, spoczywała zamknięta w sejfach korporacji – dla najbogatszych oddech był towarem, na który reszty świata nie było stać.
Wspólne budowanie jutra przegrało z chciwością. Nadzieja umierała ostatnia, ale w 2026 roku była już na respiratorze.
W tym świecie żył Lime, inżynier i kosmolog samouk, człowiek, którego życie od dwudziestu pięciu lat było pasmem nieudolnych prób poskładania się w całość. Dla postronnych jego ból mógł wydawać się trywialny, niemal dziecięcy – nigdy nie podniósł się po stracie pierwszej miłości.
Ta zadra w sercu niszczyła każdy kolejny związek, każdą próbę stabilizacji, zostawiając go w całkowitym rozdarciu.
Z zewnątrz miał wszystko,z ważnych nic.
Jednak to właśnie to uczucie braku i inspiracja dawną wizją wehikułu czasu Wellsa pchnęły go w stronę gwiazd.
Lime nie prosił o pomoc. On rzucił wyzwanie.
Wysłał maila do gigantów tego świata – do NASA i bezpośrednio do Muska. Zarysował w nim pomysł, który był świętym Graalem fizyki: statek o niewyobrażalnych możliwościach.
Sferę obracających się elektromagnesów o przeciwnych polaryzacjach.
Urządzenie generowało pole antygrawitacyjne na zasadzie „odwróconej Ziemi”, a zewnętrzna warstwa działała jak żyroskop do zamieszkania.
Lime postawił jeden warunek: przekaże pełne pomysły tylko wtedy, gdy osobiście znajdzie się w załogowym składzie pierwszej misji.
Tak narodził się buntownik rzeczywistości, a na statku pierwsze słowo należało do niego.
W ciągu dwóch lat świat zmienił się nie do poznania, gdy dowiedział się, iż można będzie dotrzeć do innych planet w kilka minut.
Lime stał się architektem nowej ery.
Podzielił się koncepcją międzyplanetarnych kolei magnetycznych, gdzie potężne kondensatory, rozmieszczone co setki tysięcy kilometrów, ładowały się energią samej korony słonecznej, zbliżając się i oddalając. Wykorzystanie słońca jako bezpośredniej stacji benzynowej dało ludzkości prędkości relatywistyczne, ale to jego statek – Agod – miał przełamać barierę światła.
Cała planeta, zjednoczona strachem przed uduszeniem i chciwością nowych lądów, zbudowała Agod w zaledwie rok. To był cud techniki: statek o napędzie anihilacyjnym, który potrafił zmieniać polaryzację poszycia i czerpać antymaterię wprost z „Kurtyny”
– Ciemnej Materii oddzielającej nas od podświata.
Moment przeskoku był jak uderzenie w lustro wody.
Gdy Agod przekroczyła prędkość światła, kurtyna zgęstniała przed dziobem statku, stając się widoczna jak drgająca zmarszczka powietrza przed pociskiem.
I nagle – plum.
Przestrzeń ich przepuściła, nie zostawiając nawet śladu wyrwy w osnowie rzeczywistości.
Wpłynęli w Podświat.
Wszystko stało się inne.
Ciemność próżni zastąpiła oślepiająca jasność, chaos świecących cząstek,serpentyny niczym złote wstęgi energii,które rodziły się i znikały w ułamku sekundy.
Z oddali obserwowali gigantyczne jety energii – fontanny materii pompowane przez czarne dziury z naszego świata.
Automatyczna zmiana polaryzacji statku była jedyną rzeczą, która chroniła ich przed natychmiastowym zniknięciem.
W tym miejscu, w świecie antymaterii, czas nie biegł naprzód.
On zawracał, lecz zbyt wolno.
Dla ludzkości to była szansa na zasiedlenie nowych światów, planet naszego układu słonecznego, ich eksplorację i badania, a samo to już było zwrotem.
Dla Lime’a, patrzącego w wirujący blask podświata, cel był tylko jeden.
Gdzieś tam w tył, lub jedną decyzję wcześniej, wciąż była Ona.
Chciał ją znów chwycić za rękę, pocałować.
Jak tego dokonać,sam Lime jeszcze nie wiedział.
To Be Continued in...
"HORYZONT AGOD"
E.S.V
Komentarze (5)
a wszystko to przez Miłość...
Myślę podobnie ale to moje pierwsze podejście.
Za bardzo nie wiem jak to napompować treścią ale będę próbował.
Mam ogólną koncepcję szkielet całości i szkoda jak za szybko skończę.
Dzięki że mnie przeczytałeś 😃
Pozdrowionka 😉
W pogoni za ratowaniem miłości ,a najlepiej zbudowanie domu na odludziu
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania