"Wieczność w jednym sercu"- rozdział II: Horyzont Agod

23.01.26

 

​Przeskok przez Kurtynę nie był tylko podróżą w przestrzeni. W świecie antymaterii, gdzie jety energii z czarnych dziur pompują czas w przeciwnym kierunku, Lime musiał wyliczyć ile czasu z prędkością bliską światła musi krążyć wokół odwrotnej czarnej dziury aby cofnąć się 12000 lat.

Okazało się że 3 miesiące.

Agod stał się igłą przebijającą tkaninę eonów. Lime nie liczył lat. On czuł, jak jego własne komórki wibrują w rytm odwróconej entropii.

​Wyszli z Podświata nad Ziemią, która nie znała smogu. Nad Ziemią, która była czysta, dzika i przerażająca w swoim spokoju. Kalendarz Agoda, sprzężony z zegarem pulsarów, wybił datę: 10 500 lat przed naszą erą.

​Lime stał na mostku, patrząc na błękitną perłę, która jeszcze nie wiedziała, co ją czeka.

— Rozdzielamy się — powiedział głosem, który nie znosił sprzeciwu. — Agod nie jest statkiem kolonialnym. Jest siewcą.

​Załoga, elita wybrana przez Lime’a, wiedziała, co robić. Każdy z nich dostał „Pakiet Architekta” – bazę danych o historii, metalurgii, astronomii i medycynie. Mieli stać się strażnikami.

— Idziecie w różne strony świata. Macie dane historyczne. Wiecie, gdzie ludzkość popełniła błędy. Macie je korygować, ale nie niszczyć wolnej woli. Bądźcie ich bogami, jeśli trzeba, ale budujcie fundamenty, które wytrzymają próbę czasu.

​Jeden z oficerów ruszył na wschód, by w dolinie Indusu zasiać ziarno higieny i matematyki. Inna grupa udała się do Ameryki Południowej, by na płaskowyżach wyryć mapy gwiazd, których ludzie nie zapomną przez tysiąclecia. Lime wybrał dla siebie miejsce, które w jego snach zawsze było centrum osi świata. Giza.

​Agod zawisł nad piaskami, które nie słyszały jeszcze o faraonach. Lime użył głowic do splątania masowego, by materializować bloki granitu z precyzją, której nie wyjaśni żaden przyszły archeolog. Piramidy nie miały być grobowcami. Były nadajnikami. Rezonatorami energii, którą Lime czerpał z "odwrotności czarnej dziury".

Zostawił im tam wszystko: kodowanie matematyczne w proporcjach, mapę nieba zapisaną w kamieniu i ostrzeżenie przed chciwością, która w 2026 roku niemal udusiła planetę.

​Ludzie tamtych czasów padali na twarze. Lime, w swoim lśniącym kombinezonie był dla nich istotą ze słońca. Ale w środku, pod pancerzem Architekta, Lime wciąż był tylko tym facetem z 2026 roku, którego serce biło w rytm straty sprzed ćwierć wieku.

​Gdy piramidy stanęły, a reszta załogi zameldowała gotowość w swoich strefach – od Stonehenge po Wyspę Wielkanocną – Lime wrócił na pokład Agoda.

 

Sam.

 

E.S.V

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania