"Wieczność w jednym sercu":ROZDZIAŁ III: DECYZJA ARCHITEKTA – POŻEGNANIE AGODA
23.01.26
Agod dryfował w ciszy orbity. Lime siedział w fotelu kapitana, trzymając w dłoniach stary terminal. Miał przed sobą dwie drogi.
Algorytmy statku były gotowe. Mógł wykonać jeszcze jeden skok. Mógł cofnąć się do momentu, w którym Ją stracił. Mógł pójść za nią,zamiast tego poszli do różnych szkół. Mógł naprawić swój własny wszechświat. Fizyka Podświata dawała mu tę moc. Mógł mieć Ją na zawsze.
Ale Lime patrzył na Ziemię pod nim. Widział rozproszone punkty światła – swoich ludzi, którzy właśnie zaczynali budować lepszą przyszłość.
„Jeśli ją uratuję,” – pomyślał, a ból był gorszy niż anihilacja antymaterii – „to Lime, który zbudował Agoda, nigdy nie powstanie. Jeśli ona nie odejdzie, ja nie poczuję tej rozpaczy, która pchnęła mnie do gwiazd. Jeśli ja jej nie stracę, ludzkość udusi się w 2026 roku pod szarym smogiem korporacji.”
To był paradoks Architekta. Jego miłość była paliwem dla zbawienia miliardów.
Wpisał ostatnie komendy. Skasował koordynaty powrotne do jej czasu. Zablokował systemy skoku.
— Iskra musi płonąć — wyszeptał do pustego mostka. — Nawet jeśli ja muszę zostać w ciemności.
Podjął decyzję. Nie wróci do niej. Zostanie tutaj, w przeszłości, jako wieczny obserwator. Dopilnuje, by piramidy przetrwały, by wiedza nie zginęła, by za 12 000 lat Lime i Ona mogli się spotkać w świecie, który tym razem nie przegra z chciwością.
Wyszedł z Agoda w małym lądowniku, kierując statek-matkę prosto w słońce. Nie chciał, by technologia anihilacji wpadła w niepowołane ręce zbyt wcześnie. Widział, jak jego dzieło życia, wielki Agod, rozpływa się w koronie gwiazdy, stając się częścią energii, którą sam wcześniej pobierał.
E.S.V
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania