WIECZNY DEBIUTANT

Wakacyjnej koniec wreszcie smuty

i kiszenia się we własnym sosie,

obrodziły jesienią debiuty,

młodzież starym chce zagrać na nosie.

 

Gdzie nie spojrzeć radosne nowości,

pensjonarskich wersety wynurzeń,

oferują pozory inności

lub odbicie wewnętrznych zaburzeń.

 

Ten nad formę wynosi przesłanie,

ów wysypkę ma od gramatyki...

To niestety na puszczy wołanie -

skłonić ich do przyjęcia krytyki.

 

Rzucam okiem na pierwsze trzy strofy

i już wiem, co za chwilę się zdarzy,

jestem tylko krok od katastrofy -

zaraz spłynę rzeką komentarzy.

 

Łatwo tak na nowych patrzeć z góry

(już pół roku jestem na "opowi"),

więc z pokorą oczekuję bury:

nie przyganiaj kociołku garnkowi!

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (11)

  • powracająca... ponad rok temu
    Grisza🙂
    Podoba mi się i to bardzo, ale żeby uzasadnić/jako powracająca po dwóch latach/... musiałabym nieźle "poprzypalać kociołki".
    Ode mnie piątka z koroną🙂

    "Wyprostuj mnie", jeśli się mylę, ale coś mi nie pasi w tej linijce:

    "pensjonarskich wersety wynurzeń"

    Czy nie powinno być = pensjonarskie wersety wynurzeń❓️
  • powracająca... ponad rok temu
    Ewentualnie pensjonarek...
  • Grisza ponad rok temu
    Wersety pensjonarskich wynurzeń. Pensjonarskie wynurzenia ujęte w wersety. O to chodzi w tym zdaniu, a tylko szyk jest przestawiony.
  • powracająca... ponad rok temu
    Grisza, ja zrozumiałam ogólny sens... ale w tym wypadku/być może mnie tylko/ nie pasuje ten zabieg przestawionego szyku... co nie zmienia faktu, że wiersz jest OK.
  • Grisza ponad rok temu
    powracająca... no przecież rym był mi potrzebny ;)
  • powracająca... ponad rok temu
    Grisza, rozłożyłeś mnie na łopatki i już Cię lubię🤣🤣🤣
    Nie straciłbyś rymu = przy "pensjonarskie czy pensjonarek"...
  • Dobranocka ponad rok temu
    Dam 5 bo śmieszne, chociaż na to nie zasługuje, bo rymy proste. O to Ci prawdopodobnie chodziło, gdy pisałeś te wersy:

    i już wiem, co za chwilę się zdarzy,
    jestem tylko krok od katastrofy -
    zaraz spłynę rzeką komentarzy.

    (...)
    więc z pokorą oczekuję bury:
  • Grisza ponad rok temu
    Oczywiście. Wiersz z założenia jest nieporadny. Jest swego rodzaju samokrytyką.
  • piliery ponad rok temu
    Nie ma nieomylnych krytyków. Przykładem spory między Irzykowskim i Boyem, wybitnymi krytykami, nieprzeciętnymi osobowościami. Trzeba tylko pochylić głowę nad własnymi błędami (ideałów nie ma). Niektóre teksty Gałczyńskiego, Tuwima, Broniewskiego, Szymborskiej ( część wręcz żałosna) to bez dwóch zdań kicz. Więc nieco pokory na amatorskim portalu się przyda. Przyznanie się do błędu wstydem nie jest.
  • Grisza ponad rok temu
    Tak, ale medal ma dwie strony. Ten wiersz machnąłem wczoraj przed snem w 20 minut. Tak jak większość przez ostatnie lata. Już tutaj (przez te pół roku) nauczyłem się, że można inaczej. Że są mniej lub bardziej udane rymy, że nie rymujemy tożsamych form gramatycznych, że ośmiozgłoskowiec jest be itp. itd. Gdybym miał go wycyzelować potrzebowałbym kilku godzin plus przerwy na nabranie dystansu. Przede wszystkim (oprócz rymów) do poprawy jest metrum. Jeszcze kilka metafor i byłoby pięknie. Ale to nie ja! Mnie bawi zamknięcie w kilku strofach jakiejś historii. Spontanicznie. Do pewnego stopnia oczywiście, no bo jednak trochę się staram, kombinuję, zmieniam... Parę miesięcy temu napisałem tu przewrotny manifest pt. "Bzdecik". Miał być żartem, ale okazał się nieomal moim credo. Nie raz namawiano mnie tu, na portalu: rozwijaj się, staraj się, ucz się... Ja jednak nie mam przekonania do zatrzymywania się nad każdym słowem. Rozumiem, że mogą "cierpieć" przez to czytelnicy, ale też ja nie mam zamiaru tego sprzedawać. Nie mogę zrozumieć publikujących tu osób, które w dyskusji nad ich wierszem mówią, że "coś im jeszcze zgrzyta w zakończeniu" i pomyślą nad jego zmianą. Przypomina mi się dowcip rysunkowy Zbigniewa Jujki. Mnich-historyk dyktuje skrybie: "...i tak oto król Kalikst zabił Odona. Albo nie - pisz: i tak oto król Odon zabił Kaliksta...". To co, ja mam czekać na nowe zakończenie wiersza? Wczułem się, przejąłem przeżyciami PL, a autor nagle mówi, że to nie tak, że będzie inaczej... Ja tak nie chcę! Dlatego też mój dzisiejszy wierszyk ma tytuł "Wieczny debiutant"...
  • piliery ponad rok temu
    Grisza Zeżarło mi dłuugą odpowiedź. W skrócie: w poezji funkcjonuje nurt usługowy, który jest swego rodzaju ustępstwem. I niech będzie. Nie wszyscy są miłośnikami poezji a bardzo ich raduje rymoklecik na imieninach u Cioci Zosi. Dobrze nas bawi a czasem jakąś refleksję wzbudzi. Nikt jednak nie wątpi że fraszka ma inną wagę niż poemat. Poezja operuje skrótem, wyraża niejednokrotnie lepiej to na co filozofowie poświęcają wielkie elaboraty. Dlatego ta refleksja nad słowem: czy ono dobrze wyraża to co chcę powiedzieć? Stąd szlify zakończenia, stąd skreślenia powtórzeń, słów zbędnych A tu jest portal. Tu niejednokrotnie poezję się tworzy na żywo. Przynajmniej ja czasem tak robię. Polecam Ci byś spojrzał na rękopisy Norwida: ile tam skreśleń, poprawek. Ile tekstów poeci kiedyś wyrzucali do kosza. Szymborska twierdziła że darła osiemdziesiąt procent a i tak niejeden straszny kicz jej opublikowali.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania