wieczór czerwcowy
Kiedy mnie żegnał wieczór czerwcowy
ciemności nieba opadły w gałęzie,
kielichy kwiatów zwiesiły swe głowy
jakby zwiastując jakieś nieszczęście
wiatr je poszumem chylił ku sobie
i trwał wieczór w mroku, a one w żałobie
pieśni jej sercem śpiewane i głosem
włócząc się razem z człowieczym losem
W myśl mą ucieka bezgwiezdną i chmurną
ten wieczór czerwcowy co zgasł mi nad trumną
i obraz tych kwiatów którymi wieńce
na pożegnanie składały mi ręce
i szept tego wiatru co chylił ku sobie
znajome twarze we wspólnej żałobie
pieśni ich sercem śpiewane i duszą
co po nas zostanie ?...w tych
co zostać jeszcze muszą
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania