wieczór czerwcowy

Kiedy mnie żegnał wieczór czerwcowy

ciemności nieba opadły w gałęzie,

kielichy kwiatów zwiesiły swe głowy

jakby zwiastując jakieś nieszczęście

wiatr je poszumem chylił ku sobie

i trwał wieczór w mroku, a one w żałobie

pieśni jej sercem śpiewane i głosem

włócząc się razem z człowieczym losem

W myśl mą ucieka bezgwiezdną i chmurną

ten wieczór czerwcowy co zgasł mi nad trumną

i obraz tych kwiatów którymi wieńce

na pożegnanie składały mi ręce

i szept tego wiatru co chylił ku sobie

znajome twarze we wspólnej żałobie

pieśni ich sercem śpiewane i duszą

co po nas zostanie ?...w tych

co zostać jeszcze muszą

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania