Wieczorem

Wieczorami dopadała mnie nostalgia

Byłam wtedy delikatna

Płatek po płatku upadał na ziemię

Wirując jeszcze chwilę w powietrzu

Cichutko dotykał podłogi

 

Kładłam się wtedy i spoglądałam na sufit

Widząc na nim świecące gwiazdy

Jedna po drugiej gasły jak latarnie

Otulała mnie ciemność

Zostawałam sama

 

Moje myśli posmutniały

Były takie naznaczone tęsknotą

Czułam potrzebę bycia kochaną

Brakowało mi bliskości

 

Mroczne czyny walczyły w mojej głowie,

Przegrywając z rozsądkiem

Chciały dostać nagrodę

Za głupią odwagę

 

Dotykałam wtedy siebie

Przytulałam się cała

Chowałam ciało pod kołdrą

Czując się tak bezpieczniej

Zasypiałam

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania