Wieczorny list
Na parapecie — sierpniowy wiatr,
jak kot się skrada, liże firanki.
Księżyc — rozlany, jak biały atrament,
pisze mi listy na starych kartkach.
Nie śpię. Czekam. I chyba wiem,
że nikt nie przyjdzie, że nic się nie stanie —
a jednak serce — jak w wietrze płomień —
drży na najmniejsze twoje wspomnienie.
Zostawiłaś tu... zapach i cień,
zbitą filiżankę, kwiaty na stole.
I moje słowa — ciche jak szept —
które po nocy śnią w twoim domu.
Komentarze (2)
Pewnie niespodziewanie...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania