Wiedźma Światła

Gdy półżywa leżałam na łożu śmierci,

Nad głową zawisło mi światło tajemnic,

Poczułam siłę pradawnych przodków,

Ich głosy wołały mnie ponad czas.

Z mgły dźwięków wyłoniła się ona –

Kobieta w kapturze, z oczami zagadki,

Tchnęła mnie życiem, oddała światu.

 

Nie była ciemnością, lecz światłem skrytym.

Znachorką, co leczy dotykiem wiatru.

Jej dłoń natchnęła mnie nową nadzieję,

Podała mi ogień i wiedzę ukrytą.

 

Czułam jej cząstkę, która się we mnie budzi,

W mych żyłach płynęła pradawna pieśń magii,

Więc moje serce na nowo zabiło,

Rytmem starych historii z lasu.

 

Ona mi była znakiem powietrznym,

Mocą, która rodzi się w ciszy.

Dlatego dziś jestem siostrą księżyca,

Córką ognia, i matką świtu.

 

Powstałam nagle w smutku żałoby,

Strach jest mi obcy, bo widzę duszą,

Więc niech się pieśń unosi przez morza,

By usłyszeli ją ludzie z południa.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • realista 9 miesięcy temu
    Pojedź na starożytną Żmudź, tam spotkasz jeszcze święte pogańskie dęby zwane Dewajtis . Poczujesz się jak na sabacie czarownic na Łysej Górze.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania