Wielka instrukcja obsługi

Gdyby ludzkość policzyła wszystkie godziny przeznaczone na zastanawianie się nad sensem życia, okazałoby się, że w tym czasie zdążylibyśmy zasiedlić Marsa, wybudować sprawną sieć dróg w każdym kraju i dowiedzieć się, co naprawdę znajduje się na dnie oceanu. Od tysiącleci filozofowie w zakurzonych togach, poeci przy świecach i zwykli ludzie w niedzielne wieczory zadają sobie to samo pytanie: po co to wszystko?

Największy problem z sensem życia polega na tym, że szukamy go tak, jakby był zagubionym pękiem kluczy albo skarbem ukrytym w starym kaskaderskim schowku. Wydaje nam się, że gdzieś tam istnieje wielka, ostateczna odpowiedź, że pewnego dnia wstaniemy, zasłony się rozsuną, na niebie pojawi się napis z jasnymi instrukcjami, a my z ulgą odetchniemy: „Aaa, to o to chodziło! A ja myślałem, że mam po prostu spłacić kredyt!”.

Współczesny świat próbuje sprzedać nam gotowe pakiety z odpowiedziami. Dla jednych sensem ma być wieczna pogoń za sukcesem i stan konta, dla innych osiemnaście kroków do samorozwoju, poranne medytacje i picie matcha latte o świcie. Szukamy tego sensu w mądrych książkach, na warsztatach psychologicznych i na drugim końcu świata, pakując plecak do Azji. Tymczasem sens ma z nas dość zabawną przewrotną grę. Bo co, jeśli sens życia nie jest czymś, co się znajduje, ale czymś, co się nadaje?

Życie w gruncie rzeczy przypomina wielki, czysty zeszyt. Nie ma w nim wydrukowanych linii ani gotowych odpowiedzi na końcu podręcznika. Dla jednego sensem będzie wyhodowanie najpiękniejszych pomidorów w okolicy, dla drugiego napisanie symfonii, a jeszcze dla kogoś innego, nauczenie dziecka jazdy na rowerze czy zrobienie naprawdę dobrej jajecznicy w niedzielny poranek. Sensem staje się to, czemu postanowimy podarować naszą uwagę.

Może więc cała tajemnica tkwi w tym, by przestać traktować życie jak egzamin, na którym trzeba zdobyć komplet punktów, a zacząć jak spacer? Na spacerze nie pytasz po każdym kroku, jaki jest cel metafizyczny tego konkretnego podniesienia nogi. Po prostu idziesz, patrzysz na drzewa, oddychasz powietrzem i cieszysz się, że świeci słońce albo że masz dobry płaszcz, gdy akurat pada deszcz.

Świat nie potrzebuje od nas, byśmy za wszelką cenę rozwiązali zagadkę wszechświata. Świat potrzebuje po prostu, żebyśmy tu byli, przeżywali, czuli i od czasu do czasu uśmiechnęli się do kogoś, kto też zgubił swoją instrukcję obsługi.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania