Wielka woda
Nikt jej nie zapraszał tu
Nikt nie oczekiwał w takiej ilości,
przypłynęła, podała rękę złu.
Woda, bez skrupułów, bez litości.
Płynąc z gór, zagrabiała co chciała
z lewej stary, z prawej nowy dom,
bez szans, ona wszystko zalała
ciemno, mokro, ruiny i złom.
Chytry żywioł nad rzekami zaistniał.
Normalna woda, darem życia jest,
pokazała pazury, namalowała zgliszcza
wojny nie było, zwykły jej gest.
Zagrabiła domy, zaułki, mosty, ulice
nie zważała na to, że płaczą
wszystkim równo, zakropiła źrenice
czy ci ludzie jej kiedyś przebaczą.
Oni stanęli jej na przeciw
w nierównym boju, obok siebie stali
wały wzmacniali workami z piaskiem.
Przepłynęła wspominają ją ze łzami.
Czas osuszy wilgoć i łzy
ludzie wrócą do swoich domów.
Jakie będą ich nowe sny
nie odpowiem, nie życzmy, tego nikomu.
Komentarze (2)
Znajduję tu naprawdę interesujące metafory: "wielka woda podała ręke złu", "namalowała zgliszcza" "wszystkim równo zakropiła źrenice". Na niektóre nie ma zgody "wspominają ją ze łzami" (brzmi ironicznie). Pointa łopatologiczna. Dałoby się wiersz wycieniować, pozbyć nadmiaru słów.
Wielka woda przyszła i zmyła grzechy świata
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania