Wielki malarz

Namaluję Ci obrazek

Nic wielkiego niby nic

Jakby coś się pojawiło

Szybko to oplotę w kicz

 

Musi być koniecznie zwykły

I mieć tylko jedno dno

Odkąd na tym dnie osiadłem

Produkuję normę, mdłość

 

Gdyż najgorsze co się ziści

Wsród okropieństw mej bytności

To pokazać coś swojego

Odkryć żałość wrażliwości

 

Ja się schowam za obrazem

Ty komplement płytki dając

I w obawie podatności


Nigdy siebie nie poznając

 

Mląc bez sensu gadki szmatki

Przeżyjemy jedno życie

Gdy przychodzi czas refleksji

Słychać ciche starca wycie

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania