Wielki malarz
Namaluję Ci obrazek
Nic wielkiego niby nic
Jakby coś się pojawiło
Szybko to oplotę w kicz
Musi być koniecznie zwykły
I mieć tylko jedno dno
Odkąd na tym dnie osiadłem
Produkuję normę, mdłość
Gdyż najgorsze co się ziści
Wsród okropieństw mej bytności
To pokazać coś swojego
Odkryć żałość wrażliwości
Ja się schowam za obrazem
Ty komplement płytki dając
I w obawie podatności
Nigdy siebie nie poznając
Mląc bez sensu gadki szmatki
Przeżyjemy jedno życie
Gdy przychodzi czas refleksji
Słychać ciche starca wycie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania