wieloryb w czajniku

rano

nastawiłem wodę

na herbatę

a w czajniku

coś westchnęło

głęboko

jak morze

które przypomniało sobie

o przypływie

zajrzałem

ostrożnie

i zobaczyłem

wieloryba

niewielkiego

mniej więcej

na trzy kostki cukru

pływał

między bąbelkami

i wyglądał

na zamyślonego

– za ciasno

powiedział

albo zagotowała się woda

trudno rozróżnić

czasem

siedzieliśmy tak

chwilę

ja

przy stole

on

w oceanie

o pojemności

półtora litra

opowiadał

o sztormach

większych od bloków

o rybach

które śpiewają

przez sen

i o księżycu

który kiedyś

wpadł do morza

i trzeba go było

wyławiać siecią

na motyle

potem gwizdek

czajnika

przeciął rozmowę

na pół

jak nóż

przecina jabłko

i nagle

nie było

ani wieloryba

ani morza

tylko wrzątek

i kuchnia

ale kiedy piłem herbatę

smakowała

trochę solą

trochę wiatrem

i trochę

tak

jakby gdzieś

bardzo daleko

coś ogromnego

machnęło ogonem

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania