Wieloświat - Czas na śmietnik

Metalowy pojemnik na odpadki, który szerszej grupie znany jest pod nazwą śmietnik, tym razem stał o dwa metry na zachód dalej niż powinien. Zardzewiała klapa i wyraźnie widoczną dziurą po dość gwałtownym kontakcie tej nocy z siekierą leżała kilka kroków dalej.

- Która to już noc z kolei? - spytała cienkim lekko znużonym głosem.

- A co to za różnica? Teraz tylko czekać, jak i nas zabiorą — mruknął posępnie śmietnik.

- Co to za czasy przyszły? Namiestnik idzie na śmietnik. Jak leżę na tobie tyle lat, czegoś takiego nie słyszałam. A oni noc w noc strzępią te człowiecze otwory gębowe.

- Ty to masz i tak dobrze. Ostatnio podarował mi cztery pojemniki jogurtu nawet nieotworzonego. Myślałem, że mi farba zejdzie albo uchwyty zmienią się w pył.

- Przecież ty nie masz już lakieru. Blacha nie ta sama. Zerwali ci farbę jakieś dwadzieścia lat temu.

Śmietnik posępniał jeszcze bardziej, spoglądając na odpływ studzienki w jezdni. Miał specyficzny nawyk kierowania wzroku właśnie na nią, kiedy nie za bardzo wiedział jak odpowiedzieć.

- Może to faktycznie już nasz koniec? Przecież inni dawno już poćwiartowani a my nadal tu jesteśmy.

- Nikt nie mówił, że nasza egzystencja będzie wieczna. Jeszcze wczoraj byłam cała i z przekonaniem, że będę tu zawsze, a dzisiaj leżę nic nie warta, jak kawałek zardzewiałego metalu na tym spalonym chemikaliami trawniku i czekam, aż podniesie mnie i przy okazji zauważy, że nadaje się najwyżej na skup złomu.

Słońce przysłoniły ciemniejsze chmury. Z mieszkania wyszedł ledwo przytomny mężczyzna. Trzymając w dłoniach czarny worek napakowany do rozpuku odpadkami, chwiejnym krokiem podszedł do śmietnika. Gdy jednak tylko podniósł worek do góry, bezwładnie runął na przód w stronę jezdni, tuż pod koła nadjeżdżającej ciężarówki. Kawałki jego mózgu pomieszanego z krwią i kawałkami czaszki rozbryzgały się wokoło, ochlapując chodnik i przy okazji śmietnik razem z pokrywą.

- Co to za czerwona maź? Wygląda bardzo znajomo. Tak jak ta w tych dziwnych okrągłych brązowych bułkach, bo chyba oni, tak na to mówią.

- To może być to. Zwykle jedzą tego ponad miarę. Widocznie gromadzą to w sobie.

- On chyba nie spełnia już swojej funkcji. Zwykle ludzie nie leżą tak dziwnie i to bez tego wyrostka co się kręci w różne strony. Nigdy nie pojmę ich. Zresztą, po co mi to? Jak na śmietnik jestem zbyt ciekawski.

- Nie zrozumiemy ich nigdy, a oni nie zrozumieją nas. Tyle światów wokoło a oni myślą, że są tu najważniejsi. Nadejdą czasy zupełnie inne, które przyniosą ze sobą więcej pytań a niżeli odpowiedzi. Cieszmy się, że ich nie doczekamy.

- To, co on będzie tu tak leżał?

- Nie. Zaraz pewnie ktoś zauważy go i zniesie w inne miejsce. To przecież tylko drobne uszkodzenie. Naprawią go i tyle.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Regimus 25.02.2018
    Śmietnik ha. To żeś sobie poleciał z tym. Grunt że czytało się fajnie. Błędów nie łapie bo są mądrzejsi ode mnie, coś pod te Canulasy i inne Kimy. Dla mnie spoko
  • marok 25.02.2018
    No tak sobie poleciałem. Dzięki
  • Justyska 25.02.2018
    Bardzo fajny tekst. Z pomysłem. Mała literówka Ci się wkradła "Zardzewiała klapa i wyraźnie widoczną dziurą" chyba miało być "zardzewiała klapa z wyraźnie widoczną dziurą". I jeszcze jedna sprawa " Nigdy nie pojmę ich". Może lepiej " Nigdy ich nie pojmę". Jakoś chyba lepiej brzmi. Przejrzyj też przecinki. Zostawiam 5 :)
  • marok 25.02.2018
    Uuuu dzięki za wizytę
  • Canulas 26.02.2018
    "Metalowy pojemnik na odpadki, który szerszej grupie znany jest pod nazwą śmietnik, tym razem stał o dwa metry na zachód dalej niż powinien. - "jest" i "stał" to dewa różne czasy. Może: "Metalowy pojemnik na odpadki, który szerszej grupie znany był pod nazwą śmietnik, tym razem stał o dwa metry na zachód dalej niż powinien."

    "Zardzewiała klapa i wyraźnie widoczną dziurą po dość gwałtownym kontakcie tej nocy z siekierą leżała kilka kroków dalej.- chyba "z" a nie "i"

    "- Co to za czasy przyszły? Namiestnik idzie na śmietnik. Jak leżę na tobie tyle lat, czegoś takiego nie słyszałam. A oni noc w noc strzępią te człowiecze otwory gębowe." - zajebiste, nowatorskie, z poza znanego Ciebie.

    "Miał specyficzny nawyk kierowania wzroku właśnie na nią, kiedy nie za bardzo wiedział jak odpowiedzieć." - zajebiste.

    "- Może to faktycznie już nasz koniec? Przecież inni dawno już poćwiartowani a my nadal tu jesteśmy." - wyrzuć któreś "już"

    " Kawałki jego mózgu pomieszanego z krwią i kawałkami czaszki rozbryzgały się wokoło, ochlapując chodnik i przy okazji śmietnik razem z pokrywą." - stary, dobry Marok. Nie zepsuł się. Dobrze. 2x kawałki. Przemyśl.

    "- On chyba nie spełnia już swojej funkcji. " - znów git

    "Jak na śmietnik jestem zbyt ciekawski." - i to, baja.

    "- To, co on będzie tu tak leżał?
    - Nie. Zaraz pewnie ktoś zauważy go i zniesie w inne miejsce." - może: "go zauważy" i "przeniesie" - no chyba, że to celowa maniera.
    Generalnie bardzo fajny, inny tekst.
    Jest git.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania