wiersz
Gnębi snem, lecz pościel oziębłości bliższa
ślady po łzach rozmarynem natrzeć, tęsknocie milsza.
Dobytek niszczejący serce, okala rozumiem. Głupota.
Toż sama desperacja, ulga w bólu a głowa rogata.
Nawiedza nieustannie i monotonnie, co ranek
ogarnia przygnębieniem, wspomnieniom tęsknie.
Deser pełen dobroci i ciepła na podwieczorek.
Zaś ciało wciąż pełne rozpaczy pysznej nim czas przemknie.
Następne części: wiersz
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania