wiersz

Gnębi snem, lecz pościel oziębłości bliższa

ślady po łzach rozmarynem natrzeć, tęsknocie milsza.

Dobytek niszczejący serce, okala rozumiem. Głupota.

Toż sama desperacja, ulga w bólu a głowa rogata.

 

Nawiedza nieustannie i monotonnie, co ranek

ogarnia przygnębieniem, wspomnieniom tęsknie.

Deser pełen dobroci i ciepła na podwieczorek.

Zaś ciało wciąż pełne rozpaczy pysznej nim czas przemknie.

Następne częściwiersz

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • piliery dwa lata temu

    Widać warsztat ale czy taki styl jest ciekawy? Miejscami zagmatwany, nie zachęca do analizy. Pozyjemy, zobaczymy.

  • piliery dwa lata temu

    Umieściłeś/łaś wiersz w opowiadaniach.

  • teczyk dwa lata temu

    Do pomyłki zaszło, następnym razem zwrócę na to uwagę

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania