Wiersz krwią splamiony
Nieopodal wróg
Tam, gdzie dym widziany
Dusze płoną
Trzecia, siódma —
Piekło tonie
Krzyki rannych
Umarły coś pod nosem szepcze
A ja tworzę
Poezję na froncie
Wśród kul czerwonych
Piszę wiersze
Weny to nie wzrusza
Ty, wojno — matko poetów
Nie płaczesz
To ja, twój syn:
Serca na ołtarze!
Zmieniłem się trochę
Po wojennej zawierusze
Nie poznajesz mnie?
To ja, ten sam
Spójrz na mnie
Zajrzyj do mej duszy
(Wiersz o syndromie stresu pourazowego)
Komentarze (4)
maga - Wiersz, jak donośny krzyk z całych sił, daje ulgę i pozwala przeciwstawić się koszmarom. Walcz, walcz lub zgiń. Walcz o siebie.
Przecież ja nie byłem żołnierzem. Nigdy mnie nie było na froncie. Ale wiele lat temu spotkałem pewnego człowieka. On zmagał się z syndromem stresu pourazowego. W 1991 roku będąc żołnierzem ONZ pełnił służbę w Jugosławii. Dostał się pod ogień. Kilka godzin wystarczyło aby jego osobowość zmieniła się na zawsze.
Chyba ten wiersz jest o nim.
Nie miało być tu krzyków z mej strony. Ale być może za bardzo się wczułem.
Dzięki za komentarz
maga - 1991 r. Jugolandia to inny temat. Oenzetowiec nie walczył i nie poznał zapachu prochu. Ja też znam przedziwne opowieści z tamtej krainy... zazwyczaj wydumane.
infelia To ja nie wiem od czego on miał ten PTSD. Może od oglądania filmów wojennych. A w Jugosławii, to obierał kartofle w restauracji.
Nikt z nas nie dowie się do końca o tym co działo się w Jugosławii. Niebieskie chełmy brały udział w drobnych potyczkach. Ale wiadomo! Ich obecność na tej wojnie budzi kontrowersje. Bo mogliby o wiele więcej. A zdziałał bardzo mało.
Dziękuję Tobie za komentarz.
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania