Wiersz "Nie składam kart"
— między kartą a oddechem —
Życie to talia kart
trzymana w dłoniach losu.
Tasuje je powoli, bez litości,
rozdaje mi takie,
które stawiają drogę pod górę.
Chce, żebym zwątpiła.
Chce, żebym opuściła ręce.
Chce, żebym powiedziała: „dość”.
Ale ja nie składam kart.
Nie teraz.
Nie tak łatwo.
Będę walczyć –
z rozdartym sercem,
z drżącym głosem,
z kolanami na ziemi,
ale wciąż do przodu.
Będę walczyć,
póki w płucach tli się oddech,
póki bije we mnie upór,
póki jestem sobą.
Los może rozdawać,
ale to ja gram dalej. ♠️
A każda przegrana
uczy mnie nowych ruchów,
każda rana
ostrzy we mnie siłę.
Choć czasem ręce puste,
a noc zbyt ciężka na sny,
podnoszę wzrok
i idę jeszcze krok.
Bo nawet gdy upadnę,
to nie po to, by zostać na ziemi.
Upadam,
by wstać twardsza,
ciszej,
ale pewniej.
I jeśli kiedyś zabraknie mi kart,
zagram sercem.
Jeśli zabraknie mi sił,
zostanie wola.
A gdy zostanie tylko cisza —
to ona usłyszy,
że się nie poddałam.
A cisza nie będzie końcem,
lecz chwilą przed świtem.
Tą jedną sekundą,
w której serce decyduje:
jeszcze żyję.
Bo we mnie jest ogień,
nawet gdy ledwo się tli.
Iskra, której los
nigdy nie nauczył się gasić.
Nie muszę wygrywać od razu.
Wystarczy, że trwam.
Wystarczy, że oddycham
na przekór wszystkiemu.
Każdy mój krok
to sprzeciw wobec rezygnacji.
Każde „jestem”
to cichy krzyk zwycięstwa.
I choć życie dalej tasuje karty,
ja już wiem jedno:
nie gram o przetrwanie.
Gram o siebie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania